Przystanek dziesiąty

Parę dni przerwy. Dałam się trochę przytłoczyć codzienności. Wczesne wstawanie, uporczywe i nieprzewidywalne korki na drodze, nudna praca, tłoczne powroty, późne obiady, i tak mija dzień za dniem...
A tu jeszcze lato chce się żegnać. To już jutro zdaje się już sobie idzie precz i znowu zostajemy na pastwie zimna brrrrr jak ja nie znoszę zimy!

Na pocieszenie i na przekór wszystkiemu zaczęłam nową robótke. Dopóki nie znajdę reszty tej mregatej włóczki na sweterek z Dropsa, muszę przecież coś robić ;-))) Padło na tę piękną włóczkę którą dostałam od Małgosi:




Będzie z niej szal albo, jeśli wystarczy włóczki, nawet ruana. Po kilku przymiarkach wybrałam druty numer 10 :) Naprawdę niezły numer ...


Wychodzi trochę dziurawo ale przy szalu to nawet lepiej, a nie wychodzi sztywno. Już teraz się cieszę na ten szal :) Trochę mi się dziwnie robi na takich kołkach, ale można się w sumie przyzwczaić, zwłaszcza kiedy człowiek widzi tempo w jakim tego szala przybywa ...





W sumie najprostsza z możliwych robótek a tak rzadko człowiek ma do tego serce. Szkoda czasu na robienie szalika, kiedy człowiek ma go tak mało. A tak lubię otulić się czymś puchatym w chłodne dni! No to do dzieła!

Komentarze

  1. Raz w życiu robiłam coś na 10 - bardzo dziwne uczucie ;-P Ciekawa ta włóczka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale jak szybko idzie robota! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. A jaki fajny szal bedzie! Wydaje mi sie, ze jak sie ma ciekawa wloczke to dobrze robic najprostszym wzorem. Ile bedziemial metrow? ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. No, ja bym oczywiscie chciala bardzo duzo, ale zdaje sie ze moze wyjsc troche mniej ;-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz