Przystanek jedenasty

Ho ho, coś się w puszce pojawiło ...
Może i rzeczywiście coś z tego będzie ? Ciekawe czy zakwitnie ...
:)





W tych dniach pięknie rozkwitła nam crassula falcata, która nie wróciła jeszcze do domu z letniego werandowania.





Niektóre sukulenty mają wprost niesamowite kwiaty... I ten kolor !




Pogoda dziś złotojesienna, gdyby taki był cały październik, nie smuciłby się człowiek z powodu końca lata. W ogródku jeszcze kwitnie mi parę roślin, ale w przyszłym roku chciałabym mieć tych jesiennych więcej. Stanę się chyba wielką fanką smagliczek, które nie dość że kwitną mi bez przerwy od maja, to jeszcze rozrastają się z tygodnia na tydzień. Z małych trzech kępek mam teraz już taki dywanik:



A skoro ten przystanek już taki kwiatowy, to jeszcze pochwalę się roślinami w moim pokoju, które wróciły już z tarasu do domu i nagle okazały się dużo dużo większe niż przedtem...



Chyba lubią letnie werandowanie te moje roślinki... zupełnie jak ich właścicielka ...

Komentarze

  1. Ceassula - krasula, krasulka, jaka piękna nazwa i piękny kwiatek ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko nie wiadomo czemu nie muczy ;-))

    OdpowiedzUsuń
  3. A moja nie kwitnie w ogole...moze z braku werandowania?
    Ma liscie, pnie sie w gore i...nic.
    Ale masz kwiatkow na parapecie!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Moze jeszcze za mloda? Nasza ma juz bardzo duzo lat i kwitnie dopiero drugi raz...

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmmm.... niech sie zastanowie ..... ;-)))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz