10.9.07

Przystanek siódmy

Na urodziny dostałam od męża ... puszkę.
Puszka wygląda tak:



A bez opakowania tak:


Z puszki wyrośnie mi kwiatek. Jak go będę dobrze pielęgnować ;-))

No zobaczymy...

Dostałam też inne kwiatki, mniej skomplikowane. Bardzo piękne i w "moich" kolorach.

Swoją drogą, chyba to pierwsze urodziny którymi sie troszkę przejęłam..

Ale, zaznaczam, tylko troszke. Co to znaczy 46 lat, jeśli rok temu zaczęło sie nowe życie?

Właściwie na urodziny mozna nie zwracać uwagi. Ot, taki przyjemny dzień w którym paru osobom przyjdzie do głowy być dla ciebie szczególnie miłym, ktoś bliski powie ci parę miłych słów, ktoś inny podaruje ci piękne kwiatki... A ze to jakaś okazja? ... Po prostu fajny dzień!..

:)


No a tak naprawdę na ten miły dzień bez okazji postanowiłam sama sobie kupić prezent. Nareszcie będę sobie mogła w swoim kąciku słuchać muzyki jaką lubię.

Na początek bedzie to na pewno ON:

http://www.youtube.com/watch?v=_R3CYVLcYZw

Juz się nie mogę doczekać środy ... :))

2 komentarze:

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu