14.9.07

Przystanek ósmy

Dziś wielki dzień: zaraz się biorę za zszywanie mojego niby-to-ażurkowego wdzianka!
Rękawy będą trochę przykrótkie, za mało włóczki, ale w sumie to przecież mieści się doskonale w moim kanonie ubioru ;-)
Oto kawałek rękawa. Ciekawe czy dobrze sobie wymysliłam z tym zwałkowanym brzegiem...
No i w ogóle ciekawe czy nie będę zaraz czegoś pruć ...


A tu z bliska widać mój niezwykle wyrafinowany niby-to-ażurek ;-PP



Eh, no co zrobić, jak się nie ma cierpliwości do nauki, trzeba się zadowolić substytutem ;-PP

Zakładając że blezerek się udał, nadchodzi czas wyboru kolejnej robótki. Oj, nie będzie to łatwe... Obiecany sweter dla męża (nie mam jeszcze pomysłu, czas czegoś poszukać), stos pięknych bawełnianych włóczek od Raweny, a po obejrzeniu tego blogu podrzuconego mi przez Herbi , mam straszną ochotę na robótkę z mregatej włóczki. Włóczkę oczywiscie mam i to pewnie więcej niż jedna, sęk w tym żeby coś sobie pięknego z niej wymyśleć... Miała być ruana, nawet już leży gdzieś zaczęta, ale teraz mnie nachodzi masa innych pomysłów... Masz ci los...

No i jeszcze chodzi za mną szydełkowa firanka ... Mam już nawet kordonek:



Masowo gromadzę różne wzorki filetowe, coś z tego sobie będę musiała wybrać. W każdym razie ma to być wzór geomtryczny i raczej niezbyt skomplikowany, bo chciałabym skończyć firankę w tym pięcioleciu ;-))

No i znowu będę miała kilka zaczętych robótek ..

Chyba to jednak lubie :)))

2 komentarze:

  1. ach te wybory ;-PP a ja taka mądra, a to samo mam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jeden z objawow tej jednostki chorobowej niestety ... ;-))

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu