9.9.07

Przystanek szósty

Zimno za oknem.
a u mnie pracowity weekend. Dziś porządkowałam swoje skarby.
Ale dużo tego!...
To tylko cząstka niewielka:




a w koszyku "bawełny na kocyk":

i jeszcze troche...





i lepiej nie pytać co jest w pudłach pod koszykiem... ;-))







Mam kilka niedokończonych z różnych przyczyn robótek, a juz mnie ciągną nowe pomysły... Nic z tego! Postanowiłam być konsekwentna (choć troszke) i skończyć przynajmniej to co robię teraz, czyli beżowe wdzianko z bawełny.

Modelu nie pokażę bo mam go tylko w głowie. Stan aktualny to skończony tył i oba przody. Rękawy są na ukończeniu już od kilku tygodni...










Z tyłu wygląda poprzenia, niedokończona robótka, sweter w serek. Przestała mi się podobać. Może jak się trochę odleży to nabiorę tzw. dystansu i coś zdecyduje...





3 komentarze:

  1. przy tobie to ja jestem mały pikuś włóczkowy ;-P

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie to chyba nie mam sie czym cieszyc..... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. My z Ania mamy chyba tone wloczki - wiesz, Herbi, jak to sciany ociepla i minimalizuje halas?????

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu