Przystanek szesnasty

Dropsowy sweter idzie do przodu powolutku, ale jak ma iść, skoro ostatnie wieczory spędzam grzebiąc w koralikach ...

Przeżywam właśnie atak mojej kolejnej ukrytej pasji, a mianowicie kolczykomanii :)

Oto najnowsze efekty:





Szczególnie przypadły mi do serca te czerwone, niby to że ja tylko w brązach, otóż właśnie że nie !




A dziś jeszcze zrobiłam jedną parę na jutrzejszy prezent:




Zdjęcia dość kiepskie, ale z lampą to chyba lepsze nie wyjdą, niestety.

Policzyłam że mam już 15 par zrobionych przez siebie kolczyków. Ani mało ani dużo. Ot, taka kupka ...




A będzie więcej na pewno ... ;-PP

Komentarze

  1. ooo - ja zupełnie nie byłam świadoma, że ty się bawisz w takie rzeczy też. Te czerwone wachlarzyki są piękne :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci w sekrecie, że do niedawna sama też nie byłam uświadomiona w tym temacie ;-))

    OdpowiedzUsuń
  3. no ta....chyba do czasu, jak skupilysmy cale rumowisko ;))
    piekne okazy zrobilas!!

    OdpowiedzUsuń
  4. No to ja Ci gwarantuje ze jeszcze calego nie skupilysmy ;-PP
    Wszystko przed nami ...

    OdpowiedzUsuń
  5. jak dobrze, ze ja kolczyków nie noszę, jeden nałóg z głowy - LOL

    OdpowiedzUsuń
  6. ONA tez do niedawna nie nosila.....hahaha

    OdpowiedzUsuń
  7. ale ja nie mam przekłutych uszu i nie noszę biżuterii w zasadzie w ogóle z zasady, bo się nią zwykle boleśnie zahaczam o otaczające sprzęty i ludzi ;-P

    OdpowiedzUsuń
  8. szczerze powiem, że jak na początki to są bardzo obiecujące!!
    w razie czego - służę radą;)

    córka swojej Mamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziekuje, nie omieszkam skorzystac :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz