21.10.07

Przystanek osiemnasty


To już rok minął jak mieszkamy w tym domu.
Z jednej strony czuję się tu tak jakbym mieszkała w nim od lat, a z drugiej jednak chciałabym aby był bardziej "nasz". Po naszemu urządzony i taki bardziej zagospodarowany...


No dobra, dobra, przyjmijmy że fajnie jest mieć perspektywę rąk pełnych pracy przez najbliższe 50 lat :)


Wczoraj robiłam jesienne porządki w ogródku a dziś zobaczyłam że nocny przymrozek zmroził kwitnące jeszcze dalie. Szkoda ... Myślałam że jeszcze trochę pocieszą nasze oczy.


Za to świetnie się mają maleńkie astry nazywane marcinkami, pewnie będą kwitły aż do Świętego Marcina :)



A ja wybrałam się na zakupy na poszukiwanie zimowych botków.

Miały być z czarne, na niskim obcasie i z długą cholewką...
Chyba nie zdziwi nikogo fakt że kupiłam krótkie i brązowe ? ;-)))


Ładne, prawda? Nie są skórzane tylko z goreteksu, podobno nogi w nich nie marzną w największe mrozy, ale nie wiem czy będe MOJE nogi wystawiać na próbę, hm...


Eh, zima idzie na poważnie, przyjdzie się z tym pogodzić...

Ale nie zaszkodzi też troche pomarzyć ...

tutaj są te moje marzenia








Tamta postać z prawej, kąpiąca się w cieplutkim, szmaragdowym morzu, to ja ;-)

2 komentarze:

  1. to już rok? a wydaje się, jakby to było wczoraj ;-) powolutku sobie wszystko zrobisz i na emeryturze to już na pewno będziesz spijać samą śmietankę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Eh, to może by tak na te emeryture już ...
    ;)

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu