Przystanek dwudziesty drugi

Nie pierwszy raz w życiu przekonuję się że niemożliwe bywa możliwe, a nierealne marzenia nagle się spełniaja...


Sama uśmiałabym się z tego zdania, gdybym przeczytała je dwa lata temu. I naprawdę nie wiem ile mają tu do rzeczy 44 urodziny, ale nie będę sie z mądrzejszymi sprzeczac ;)


No ale rzeczywiście stało się: mam swoja Kubę w listopadzie :)


Po 21 latach od ostatniego spotkania jest w Warszawie Ana Vilma!


... ot, tylko mała przerwa w rozmowie...
... tylko kilka chwil od ostatniej wspólnie wypitej kawy...



Tak niedawno siedziałyśmy przed Museo de Bellas Artes w Hawanie,







a dziś spacerowałyśmy razem po Krakowskim Przedmieściu ...







Es un milagro o la magia?
Son cosas de la vida, chica :)

Komentarze

  1. La magia, jestem tego pewna ;)))
    I jesli DALEJ jestes sceptyczna co do magicznego wieku to przyjade i nakopie ;))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli już umiesz przenosić się w czasie i przestrzeni ;)
    Nie mogę się doczekać dalszych niemożliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. :-)) i głupio mi, bo nie potrafię nic wykombinować, żeby twoja przyjaciółka mogła tu zostać..

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz