31.12.07

Przystanek dwudziesty ósmy

No i nie skończę czekoladowego blezerka przed Nowym Rokiem! A tak mi mało brakuje ...
Tak jak się spodziewałam, zabrakło mi włóczki, choć rękawki zrobiłam do łokcia. Pliski najpierw próbowałam zrobić jasne, później melanżowe, no i ani te ani te mi sie nie podobaja.

Tutaj widać te melanżowe:



No i mam dwa wyjścia: pierwsze to podpruć jeszcze te rękawy, a drugie poszukać ciemnobrązowej bawełny i dołożyć do plisek i kołnierzyka.

Mam nawet gdzieś podobną bawełnę, ale bardzo dobrze schowana jest ona ;)

Jedna korzyść z dzisiejszego szukania po pudłach: znalazłam obiecaną Herbi różowobordową bawełenkę:



Drugą korzyść odczuje na własnej skórze mój Szanowny Małżonek, który doczeka się wreszcie obiecanego swetra ... Wyciągnęłam ładną czarną wełnę i w tak zwanym międzyczasie będę robić wieeelki męski sweter. Pomysłu jeszcze nie mam, ale się zaraz jakiś znajdzie.

No i proszę: okazuje się że same korzyści z tego mojego przestoju. Jeszcze jak znajdę tak zwaną "plontankę" dla Pierza, co nieuchronnie nastąpi jak tylko zabiorę się za Wielkie Poszukiwania na górze, to już będzie prawdziwa pełnia szczęścia...

Czego i Wam w Nowym Roku życzę :)

2 komentarze:

  1. It's too bad I can't read your lenguage, anyway, I just want to thank you your comment in my blog and wish you happy new year ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. szkoda, że nie zdążyłaś z tym brązowym, ale wiesz, co się odwlecze ;-))i cieszę się, że znalazłaś włóczkę dla mnie :-)

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu