Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2007

Przystanek trzynasty

Troche potrwało, ale wreszcie go mam :)
Uwielbiam szale i zdaje się że ten będzie jednym z ulubionych.





Najwięcej czasu, właściwie cały wczorajszy wieczór, zajęło mi wyposażanie go we fredzelki, nie wspominam już o czasie jaki zajęło mi szukanie odpowiedniej na nie włóczki :))


A oto wersja "de lux" czyli na całego człowieka :




Ehhh, i znowu ręce puste, będę się wreszcie musiała wziąć na poważnie za poszukiwanie reszty tweedowej włóczki na dropsowy blezerek. Co prawda, ostatnio wpadły mi w oczy jeszcze ze dwa inne sweterki, ale postanowiłam ćwiczyć swoją konsekwencję (czy aby na pewno jest CO ćwiczyć hehe), zatem nie wezmę się za nic dopóki nie zrobię tego dropsa...


A tymczasem, nasze rozelki zamieszkały pod jednym dachem, co prawda dranie nie chcą ładnie razem pozować, ale troche je tu widać: W międzypapuzich stosunkach daleko jeszcze do ciepłych uczuć, można powiedzieć że Cookie przestała juz bardzo działać na nerwy Shaylokowi i to na razie tyle ;-)) Mam nadzieję że czas zrobi swoje…

Przystanek dwunasty

Pewnie po to, bym nie wpadła w samouwielbienie dla własnych talentów dziewiarskich, okazało się że ruana z tej bąbelkowej włóczki nie będzie ładna. Zawijają się brzegi, za bardzo też przywiera do człowieka, jest za mało sztywna. Zdaje się że to wina za grubych drutów ale, z drugiej strony, nie podoba mi się na cieńszych. No to pruję ...


Nie całość, nie całość, tylko do miejsca "rozdwojenia". Zrobię po prostu szal. W roli szala prezentuje się bardzo ładnie. A tu pamiątkowa fotografia niedoszłej ruany:






Póki co nie zamierzam się zniechęcać i mam nadzieję że niebawem powieszę fotkę Ani otulonej nowym szalem ... :)


Dostałam dziś nowe katalogi Peruvian Connection. Eh ...

To ich wzornictwo powala mnie na kolana. Pierwszorzędna jakość materiałów, moje ukochane kolory ziemi, wzornictwo z nutką aire sudamericano, to wszystko sprawia że rozrzewniam się nad każdym katalogiem...


Oczywiście wrodzona zarozumiałość każe mi wierzyć że mogłabym sobie sama coś takiego zrobić, ale czy na pewno ? Z n…

Przystanek jedenasty

Ho ho, coś się w puszce pojawiło ...
Może i rzeczywiście coś z tego będzie ? Ciekawe czy zakwitnie ...
:)





W tych dniach pięknie rozkwitła nam crassula falcata, która nie wróciła jeszcze do domu z letniego werandowania.





Niektóre sukulenty mają wprost niesamowite kwiaty... I ten kolor !


Pogoda dziś złotojesienna, gdyby taki był cały październik, nie smuciłby się człowiek z powodu końca lata. W ogródku jeszcze kwitnie mi parę roślin, ale w przyszłym roku chciałabym mieć tych jesiennych więcej. Stanę się chyba wielką fanką smagliczek, które nie dość że kwitną mi bez przerwy od maja, to jeszcze rozrastają się z tygodnia na tydzień. Z małych trzech kępek mam teraz już taki dywanik:

A skoro ten przystanek już taki kwiatowy, to jeszcze pochwalę się roślinami w moim pokoju, które wróciły już z tarasu do domu i nagle okazały się dużo dużo większe niż przedtem...

Chyba lubią letnie werandowanie te moje roślinki... zupełnie jak ich właścicielka ...

Przystanek dziesiąty

Parę dni przerwy. Dałam się trochę przytłoczyć codzienności. Wczesne wstawanie, uporczywe i nieprzewidywalne korki na drodze, nudna praca, tłoczne powroty, późne obiady, i tak mija dzień za dniem...
A tu jeszcze lato chce się żegnać. To już jutro zdaje się już sobie idzie precz i znowu zostajemy na pastwie zimna brrrrr jak ja nie znoszę zimy!

Na pocieszenie i na przekór wszystkiemu zaczęłam nową robótke. Dopóki nie znajdę reszty tej mregatej włóczki na sweterek z Dropsa, muszę przecież coś robić ;-))) Padło na tę piękną włóczkę którą dostałam od Małgosi:




Będzie z niej szal albo, jeśli wystarczy włóczki, nawet ruana. Po kilku przymiarkach wybrałam druty numer 10 :) Naprawdę niezły numer ...


Wychodzi trochę dziurawo ale przy szalu to nawet lepiej, a nie wychodzi sztywno. Już teraz się cieszę na ten szal :) Trochę mi się dziwnie robi na takich kołkach, ale można się w sumie przyzwczaić, zwłaszcza kiedy człowiek widzi tempo w jakim tego szala przybywa ...





W sumie najprostsza z możliwych robóte…

Przystanek dziewiąty

Ta-dam! Skończone!
I, co jest wprost niesamowite, nie muszę nic podpruwać ani poprawiac. Po prostu mam nowy sweterek...

Wymyślę sobie chyba jeszcze jakieś zapięcie na samą górę - może jeden ładny guzik i już.

No a teraz usiadłam i myślę nad następną robótką. Oczywiście będzie z mregatej, nie da się inaczej. Włóczkę mam taką:




A myślę o czymś takim:



Tylko nie wiem czy będzie mi dobrze w takim fasonie. Jeszcze się porozglądam i poszukam czegoś innego.

Przystanek ósmy

Dziś wielki dzień: zaraz się biorę za zszywanie mojego niby-to-ażurkowego wdzianka! Rękawy będą trochę przykrótkie, za mało włóczki, ale w sumie to przecież mieści się doskonale w moim kanonie ubioru ;-) Oto kawałek rękawa. Ciekawe czy dobrze sobie wymysliłam z tym zwałkowanym brzegiem... No i w ogóle ciekawe czy nie będę zaraz czegoś pruć ...

A tu z bliska widać mój niezwykle wyrafinowany niby-to-ażurek ;-PP


Eh, no co zrobić, jak się nie ma cierpliwości do nauki, trzeba się zadowolić substytutem ;-PPZakładając że blezerek się udał, nadchodzi czas wyboru kolejnej robótki. Oj, nie będzie to łatwe... Obiecany sweter dla męża (nie mam jeszcze pomysłu, czas czegoś poszukać), stos pięknych bawełnianych włóczek od Raweny, a po obejrzeniu tego blogu podrzuconego mi przez Herbi , mam straszną ochotę na robótkę z mregatej włóczki. Włóczkę oczywiscie mam i to pewnie więcej niż jedna, sęk w tym żeby coś sobie pięknego z niej wymyśleć... Miała być ruana, nawet już leży gdzieś zaczęta, ale teraz mnie…

Przystanek siódmy

Na urodziny dostałam od męża ... puszkę.
Puszka wygląda tak:



A bez opakowania tak:


Z puszki wyrośnie mi kwiatek. Jak go będę dobrze pielęgnować ;-))No zobaczymy...Dostałam też inne kwiatki, mniej skomplikowane. Bardzo piękne i w "moich" kolorach. Swoją drogą, chyba to pierwsze urodziny którymi sie troszkę przejęłam.. Ale, zaznaczam, tylko troszke. Co to znaczy 46 lat, jeśli rok temu zaczęło sie nowe życie?Właściwie na urodziny mozna nie zwracać uwagi. Ot, taki przyjemny dzień w którym paru osobom przyjdzie do głowy być dla ciebie szczególnie miłym, ktoś bliski powie ci parę miłych słów, ktoś inny podaruje ci piękne kwiatki... A ze to jakaś okazja? ... Po prostu fajny dzień!.. :)
No a tak naprawdę na ten miły dzień bez okazji postanowiłam sama sobie kupić prezent. Nareszcie będę sobie mogła w swoim kąciku słuchać muzyki jaką lubię.Na początek bedzie to na pewno ON:http://www.youtube.com/watch?v=_R3CYVLcYZwJuz się nie mogę doczekać środy ... :))

Przystanek szósty

Zimno za oknem.
a u mnie pracowity weekend. Dziś porządkowałam swoje skarby.
Ale dużo tego!...
To tylko cząstka niewielka:




a w koszyku "bawełny na kocyk":

i jeszcze troche...





i lepiej nie pytać co jest w pudłach pod koszykiem... ;-))







Mam kilka niedokończonych z różnych przyczyn robótek, a juz mnie ciągną nowe pomysły... Nic z tego! Postanowiłam być konsekwentna (choć troszke) i skończyć przynajmniej to co robię teraz, czyli beżowe wdzianko z bawełny. Modelu nie pokażę bo mam go tylko w głowie. Stan aktualny to skończony tył i oba przody. Rękawy są na ukończeniu już od kilku tygodni...








Z tyłu wygląda poprzenia, niedokończona robótka, sweter w serek. Przestała mi się podobać. Może jak się trochę odleży to nabiorę tzw. dystansu i coś zdecyduje...



Przystanek piąty

Eh, ta jesień...
I znów zaczął się rok szkolny i znowu ten codzienny kieracik...
Wstawanie o piątej nie dość że mnie wykańcza to jeszcze pozbawia przyjemnych wieczorów. Jestem tak zmęczona że właściwie cały czas myślę o spaniu...
I jeszcze żeby ta jesień była złota!

No to trochę tej złotej jesieni sama sobie podaruję...

Przystanek czwarty

Dziś papuzi poranek zapoznawczy...


Poszło troche inaczej niż się spodziewałam. Shaylo lekko się wystraszył nowego ptaka, a chyba najbardziej go speszyła śmiałość Cookie, która strasznie się z nim chciala zakolegować.


Cookie spędziła ostatnie kilka miesięcy w wolierze z innymi ptakami a Shaylo przy nietowarzyskiej Kryśce wyrósł nam trochę na samotnika, będzie się teraz musiał zresocjalizowac ;-))



Shaylo "z pewną taką nieśmiałością" uczestniczył we wspólnym posiłku...
No nic, o przeprowadzce do wspólnej klatki nie było dziś co myśleć, każde wróciło na noc do siebie. Nie tracę jednak nadziei że się dogadają :) Jutro ciąg dalszy ...