30.11.07

Przystanek dwudziesty czwarty

No nic, pożegnania chyba jednak muszą nieść ze sobą smutek, choćbyśmy nawet starali się nie nadawać im tak dużego znaczenia.

Staram się wierzyć że pożegnałyśmy się tylko na chwilkę...

Espero que vuelvas muy pronto, Any.

20.11.07

Przystanek dwudziesty trzeci


Przez ostatni tydzień, który spędziłam na mojej prywatnej pielgrzymce do Piekar, ten widok dodawał mi otuchy, kiedy wyprana z sił wracałam nocą do hotelu. Czułam że Ktoś nade mną czuwa...


Piękny widok, prawda?

Ehhh, dopiero listopad się zaczął a tu już zima idzie...

Ale widać że jesień nie zabrała jeszcze wszystkich swoich zabawek, a może jeszcze po nie wróci ?...



6.11.07

Przystanek dwudziesty drugi

Nie pierwszy raz w życiu przekonuję się że niemożliwe bywa możliwe, a nierealne marzenia nagle się spełniaja...


Sama uśmiałabym się z tego zdania, gdybym przeczytała je dwa lata temu. I naprawdę nie wiem ile mają tu do rzeczy 44 urodziny, ale nie będę sie z mądrzejszymi sprzeczac ;)


No ale rzeczywiście stało się: mam swoja Kubę w listopadzie :)


Po 21 latach od ostatniego spotkania jest w Warszawie Ana Vilma!


... ot, tylko mała przerwa w rozmowie...
... tylko kilka chwil od ostatniej wspólnie wypitej kawy...



Tak niedawno siedziałyśmy przed Museo de Bellas Artes w Hawanie,







a dziś spacerowałyśmy razem po Krakowskim Przedmieściu ...







Es un milagro o la magia?
Son cosas de la vida, chica :)