Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2008

Przystanek dziewięćdziesiąty drugi

Właściwie wiedziałam że tak będzie :) ...

Odkąd Herbi pokazała na swoim blogu tamtą rudopomarańczową włóczkę o pięknej nazwie azteca, wiedziałam że kiedyś sobie ją kupię. Co prawda miałam cichutką nadzieję że nigdzie się na nią nie natknę, bo zbyt rozsądna jestem (niestety) żeby kupić ją z premedytacją w dajmy na to interfoxie. Albo że natknąwszy się nie będę posiadać przy duszy złamanego grosika, co pomoże mi wytrwać przy resztkach rozsądku...


Niestety :)


Poszłam w miasto żeby dokupic brakujące prezenty. Nie wiem naprawdę co mnie skusiło żeby zajrzeć do pasmanterii... Pewnie to że dawno w niej nie byłam. No i masz Ci los!

Pretekstem była turkusowa włóczka na wymarzoną kamizelkę dla mojej panienki. A zajrzę, jak będzie jakiś ładny turkusik to jej kupię...


No i kupiłam. Kartopu Melike:



Kolorek średnio wychodzi na zdjęciu, w naturze jest pięknym głębokim odcieniem turkusu. Włóczka ma 51% wełny i jest przyjemnie nierówna oraz równie przyjemnie grubaśna :)
W robocie ładnie wychodzi, pokażę nastę…

Przystanek dziewięćdziesiąty pierwszy

Dziś na Przystanku będzie baaardzo biżuteryjnie. Uprzedzam od razu, będzie dużo do oglądania, proszę się uzbroić w cierpliwość :)


Jak widać, coś jednak jestem w stanie robić... Druty co prawda dalej leżą odłogiem, mam już nawet skończone oba przody verenowego belezerka, ale jakoś nie mogę się zabrać za rękawy. Natomiast świetnie dłubie mi się w kamyczkach :) Nadchodzi czas prezentów, mogę sobie troszkę poszaleć ...



Jaspis leopardzi. Mój ulubiony kamień. Właściwie od niego się wszystko zaczęło, w poszukiwaniu jaspisów zabrnełam do działu "akcesoria jubilerskie" na allegro i już stamtąd nigdy nie wyszłam ... :)
Te beczułki też ładne, prawda ?
A to barwiony marmur. Mam jeszcze taki fioletowy:


Odjazdowo wyglądają razem, chętnie bym sobie z nich obu coś zrobiła, tylko nie wiem do czego miałabym to nosić ?


Nad tymi szklanymi "balerinkami" siedziałam chyba z godzinę, zanim znalazłam im odpowiedni dodatek. Chyba to właśnie tak lubię w tworzeniu kolczyków: szukanie i dobieranie ele…

Przystanek dziewięćdziesiąty

W ramach nadrabiania przystankowych zaległości pokażę Wam dziś wynik kolejnej "zupełnie przypadkowej" wizyty w centrum ogrodniczym... Nie znam wielu osób które pod koniec listopada wpadają na pomysł zakupów w centrum ogrodniczym, ale my właśnie takie pomysły miewamy :)

Ze dwa tygodnie temu byliśmy tam zresztą również, ot tak, pretekstem był worek ziemi do kwiatków, i odkryliśmy bardzo atrakcyjną przecenę doniczek. Kupiliśmy chyba ze cztery, one wiosną są naprawdę drogie, a my mamy całą masę kaktusów i innych roślin do przesadzenia z plastikowych starych koszmarków.

No więc, przejeżdżając znowu nieopodal naszego ulubionego centrum ogrodniczego w Kobyłce, postanowiliśmy zajrzeć tam na chwilkę... "A może znowu trafi się jakaś przeceniona doniczka..."

Nie pytajcie ile wydaliśmy... Przecenionych doniczek była cała masa!
To tylko kilka z nich ...



Hehe, jeśli chodzi o wariackie zakupy, jesteśmy z moim Mężem jednakowo kopnięci. I do tego kwiatki, ogródek i zwierzaki to nasze …

Przystanek osiemdziesiąty dziewiąty

Melodii do robótek jakoś nie mam. Zazdroszczę Wam zapału i tych wszystkich cieplutkich puchatych sweterków i kamizelek, które masowo produkujecie :)

Ja od czasu do czasu pokiwam się nad moim verenowym blezerkiem, nie powiem, po trochu przybywa, i to wszystko na co mnie stać.

Ale żeby nie było tak całkiem beznadziejnie, to pokażę Wam parę błyskotek które zrobiłam sobie parę tygodni temu, bardzo jestem zadowolona zwłaszcza z kompletu: naszyjnik + kolczyki z ceramicznych koralików. Elementy kosztowały naprawdę grosze, a całość wyszła chyba ładnie, w każdym razie mi się podoba :)



Mam parę innych pomysłów, w tym dawno już obiecane Qd muszelkowe kolczyki, mam też trochę nowych koralików, no ale jakoś tę wenę twórczą mi zamroziło, czy co, w każdym razie wciąż liczę na to że do mnie przyjdzie...

A tak w ogóle to ja czekam już na wiosnę. Jak się pozytywnie nastawić, to w sumie jak na dłoni widać, że już do niej niedaleko. Choćby to, że za pasem grudzień, a wiadomo że po 21 grudnia dni robią się co…

Przystanek osiemdziesiąty ósmy

Dawno nie było Aronka :)

Oto mój kochany piesek podczas swojej ulubionej rozrywki: przywalania czarnym futrzanym cielskiem drzwi do łazienki podczas gdy jego pani jest w środku ;)

Nie sposób go ruszyć z miejsca. Ani prośby ani groźby nie działają. Siły tyle nie mam. Działają tylko łaskotki nogą lub wabienie smakołykiem przez osobę trzecią. W tym konkretnym przypadku osoba trzecia wolała zrobić zdjęcie ...



Przystanek osiemdziesiąty siódmy

Dzisiejszy mój Przystanek będzie przystankiem kuchennym...
Na ten remont i na nową kuchnię czekałam z utęsknieniem przez całe dwa lata które minęły właśnie od naszej przeprowadzki. Kiszę się teraz w małej i ciemnej kuchence po poprzednich właścicielach domu i po prostu nie znoszę tego pomieszczenia! Ten długo wyczekany i umówiony termin remontu nadszedł trzy tygodnie temu, zupełnie nie w porę. Nie miałam oczywiście głowy do planowania przeróbek, latania po sklepach ani pilnowania tego wszystkiego co się działo. Kafelki wypatrzyłam któregoś wieczoru na internetowej stronie producenta, płytki podłogowe jakoś przypadkiem wpadły mi w oko, no i jakoś w sumie psim swędem udało mi się trafić mniej więcej to co chciałam. I nawet nieźle razem wyglądają.
Pooglądajcie sobie jaką memamorfozę przeszła moja przyszła kuchnia, która powstaje w miejscu, gdzie poprzedni właściciele mieli dwa pomieszczenia, takie bardziej pralniowo-robocze.




Panom zostały jeszcze do zrobienia jakieś szczegóły, jutro skończą…
Bardzo dziekuję Wam wszystkim za ciepłe słowa i w ogóle za to że tu zaglądacie też dziękuję.

Eh, choćby się nie wiem jak bardzo chciało żeby czas stanął w miejscu, on nie chce stanąć, cicho i konsekwentnie idzie do przodu i pociąga nas za sobą.
Dałam mu się podporządkować, staram się nie zatrzymywać na dłużej i za dużo nie myśleć. Przynajmniej na tyle na ile jest to możliwe. Kręcący się w nieskończoność codzienny kieracik niewątpliwie mi w tym pomaga.

Tak więc jak obiecałam, zaraz wracam na mój przystanek. Zapraszam Was tutaj za dwa dni. Postaram się w weekend powiesić fotki tego co się dzieje u mnie w kuchni. A dzieje się dużo. Co zresztą przyprawia mnie o ból głowy, bo zdaję się że sama do końca nie wiem czego chcę ...
Powoli wracasz do codzienności.

Powoli wracasz do siebie.

Wracasz na Przystanek, wracasz do przyjaciół.

Choć pewnie nie do końca ta sama.

Kiedy tracimy kogoś bliskiego, tracimy też bezpowrotnie cząstkę własnej osoby. Kawałek życia gdzieś znika, jakiś etap się zamyka na zawsze. Zostają tylko w myślach zapamiętane obrazy, głos, wspomnienia. Przedmioty. Tylko tyle.

Nie umiesz się z tym pogodzić, czasem wydaje Ci się że możesz, ale jednak nie, jeszcze nie teraz. A może wcale.

Odkrywasz teraz nagle, że przez te wszystkie lata cały czas czułaś się w głębi duszy małą dziewczynką. Nie, nie zapomniałaś ile masz lat. Przecież trójka całkiem już dużych dzieci nie pozwala Ci zapomnieć o tym całkowicie.

Ale przecież od czterdziestuparu lat jesteś tą samą osobą. Najpierw małą Anusią, potem Anią trochę większą, później już całkiem dorosłą, a ostatnio Anią w tak zwanym średnim wieku.

Ale gdzieś tam, w głębi serca, mała Anusia zawsze była w Tobie.

Aż do dzisiaj. Dzisiaj musisz być jeszcze bardziej dorosła niż …

Przystanek osiemdziesiąty szósty

Okazuje się że awaria samochodu może czasem człowiekowi pomóc.
Dziś zmuszona byłam wziąć sobie wolny dzień z tego powodu, a ponieważ urlop już cały wykorzystałam, wzięłam dzień wolny na opiekę nad dzieckiem... eeee... znaczy... autkiem ;)

Oj przydał mi się ten dzień bardzo...

Dziesięć dni temu też miałam wolny dzień (niech żyją hiszpańskie święta!). Miałam zamiar go spędzić na ciuchowych zakupach, później postanowiłam połazić po sklepach z kafelkami i wyposażeniem kuchni, a w końcu zdecydowałam że zostanę w domu i... spędziłam dzień sprzątając pokoje, ogródek i samochód... Po prostu cudownie!
Wieczorem padłam i dopiero zdałam sobie sprawę z własnej głupoty :-/

Eh, ja jednak, podobnie jak Ania Shirley, staram się nigdy nie powtarzać tego samego głupstwa, więc dziś solennie sobie postanowiłam p r z e b i m b a ć dzień w sposób planowy i świadomy!

Jak postanowiłam, tak zrobiłam. I, poza trzema wizytami w warsztacie, zakupami w piekarni, odkurzeniem jednego piętra i posprzątaniem jednej łazienk…