Przystanek trzydziesty piąty

.



Tak wyglądał mój dzisiejszy poranek. Nie powiem, bardzo mi takie poranki odpowiadają ...

:)

Jak widać, znów mnie nęcą następne robótki, zrobiłam tył beżowego i ... nie mogę się zdecydować co właściwie ma z niego być. Może blezer? A może jednak serek, tak jak to miało być na początku?





Oglądam sobie sweterki w necie i kombinuje. Może coś mi się samo wymyśli.

Póki co, powstały kolejne kolczyki (mąż twierdzi że już mam po jednej parze na każdy dzień w roku - stanowczo dementuję :)







.
To koral barwiony. Apetyczne mandarynki, prawda ?
.




A to też koral i też barwiony. Na razie kolczyk singiel, bo coś mnie oderwało od mojej "działalności artystycznej" (pewnie obiad dla dzieci) i jak na razie do niej nie powróciłam.

Ale wrócę, wrócę bo parę pomysłów jeszcze mi się po głowie kołacze...

.

Komentarze

  1. zakochalam sie w margarynkach ;))))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Sliczne mandarynki! I patrz, masz nowe, potencjalne zrodlo zarobku!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kot dobrze mowi, mi sie nie chce, ale chetnie kupie, jak juz zaczniesz na nich zarabiac :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie chce sie przechwalac ale przed Swietami sprzedalam trzy pary !

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo, to super, oby tak dalej! Az szkoda, ze nie naszam kolczykow ;) Ale moze zaczne?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz