Przystanek trzydziesty trzeci

.

Od dziś nasze ubrania będą wreszcie miały gdzie mieszkać :)



I nawet żółte jajo nie wydaje się już takie żółte, aczkolwiek pewnej intensywności nie można mu odmówić ...







Z pewnością troche mniej elegancko będzie to wyglądało jak już zostanie zapchane po brzegi naszymi ciuchami, ale póki co chwalę się :)

...

A żeby nie było tylko prozaicznie, pokażę co robiłam kiedy panowie stukali młotkami:










Oczywiście te ostatnie najbardziej mi się podobają! Niby takie małe coś, a spędziłam nad nimi ponad godzinę wybierając, przymierzając i zmieniając ciągle układ elementów.

Eh, chciałoby się mieć więcej czasu na takie układanki...


.

Komentarze

  1. Żółte jajo jest super :)
    Kolczyki też. Najbardziej mi się podobają te pierwsze... pewno dlatego, że są takie słoneczne :) stanowią też taki ładny ciąg dalszy tematu żółtego jaja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niewykluczone że byłam pod wpływem jaja kiedy je robiłam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale fajowe! Wszystko. Sliiiiczne kolczyki robisz, siostro!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale masz fajna garderobe! Zazdraszczam. Kolczyki tez sliczne, najbardziej podobaja misie przedostatnie (rozowe ???)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gracias Lía! Me alegro que te gusten :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz