Przystanek czterdziesty trzeci

Oho, coś w przyrodzie drgnęło... Cieplej dziś i nawet słońce łaskawie nam zaświeciło :)

U mnie w robótkach też małe ożywienie, chyba już wiem czego mi było trzeba:
K O L O R U !...


Wczoraj wieczorem naszło mnie pudełkowe grzebalnictwo, na skutek którego znalazłam cudną trochę jakby tasiemkową bawełnę w kolorze dobrego hiszpańskiego wina :) Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, no i już jest na drutach!


Zrobię sobie z niej kolejny blezerek (zobaczymy na jak długie rękawy będę mogła sobie pozwolić tym razem ;).

To będzie coś w stylu tego:





Znalazłam go na nowoodkrytym, bardzo fajnym blogu My knitting Island . Pełno tam zresztą innych kapitalnych pomysłów. Tyle że autorka ma niezłą figurę więc może sobie pozwolić na różne obcisłe i przykuse wdzianka oraz odjazdowe kiecki... Same zobaczcie!


A teraz specjalnie dla tych co narzekają na własne objawy startritis, przegląd moich wielkanocnych koszyczków :)

Koszyczek numer 1, powiedzmy że najaktualniejszy:



Na pierwszym planie właśnie TA bawełna w kolorze wina. Jest troszeńkę ciemniejsza niż na zdjęciu. Z tyłu widać jeszcze jedno odkrycie ostatnich dni, włóczka od Opakowanej, ta z zapasów piwnicznych co się wyprzedawały kilka lat temu :) ... Też mnie zaczęła nęcić! ... No ale tu potrzebny jakiś dobry pomysł na fason, bo najlepiej wygląda z niej ścieg pończoszniczy.

Koszyczek numer 2:


To są kwadraty na dywanik łazienkowy. 18 sztuk zrobiłam, teraz trzeba je "tylko" obrobić (wcześniej zdecydowawszy CZYM) i połączyć. Zrobię to zapewne w chwili kolejnego kryzysu weny twórczej ;-)

Koszyczek numer 3:



W koszyczku tym spoczywa przód oraz kawałek tyłu orzechowego sweterka - serka, który oczywiście przestał mi się już podobać, ale jeszcze się wstrzymuję z pruciem. Na razie ...

I koszyczek numer 4:

Tutaj leży i czeka na zmiłowanie ów zaczęty jeszcze przed przeprowadzką blezerek. Brak mu tylko rękawów ale jakoś nie mogę się przekonać do tej roboty. Chyba sobie jeszcze poczeka ...

Koszyczków mam jeszcze dużo więcej, ale na szczęście nie w każdym leży niedokończona robotka ;P

No to miłych Wielkanocnych Koszyczków Wam życzę :)

Komentarze

  1. Och, litości! Startitis w najczystrzej formie! Szkoda, że te różne rzeczy tak szybko przestają Ci się podobać, mnie się podobają...

    OdpowiedzUsuń
  2. Może gdybym szybciej je robiła, to by mi się nie przestawały podobać ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bede robic za echo - szybciej! szybciej!
    A tak poza tym to mozemy podrzucic Kotowi te nasze zapoczatkowane rzeczy i ona - kobieta przepelniona energia tworcza - moze nam je konczyc. CO TY NA TO??? :PPP

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak na lato, oczywiście !!!
    Kocie, szykuj sie, paczki lecą !
    ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesli chodzi o drutowanie, to mam dwa zaczete i nie skonczone sweterki dla lalki (mimo, ze nadal mi sie podobaja)... Jakos tylko szycie mi sie udaje konczyc...

    OdpowiedzUsuń
  6. No masz, wykpila sie ... ;-PP

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale co to sa DWA MALE sweterki, phi ;P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz