22.6.08

Przystanek pięćdziesiąty czwarty

Niedowiary! Udało mi się skończyć ceglasty blezerek! Znaczy się prawie mi się udało go skończyć albo raczej udało mi się go prawie skończyć :)

Skończyłam rękawy i wszyłam je do całości, która juz tak zeszyta czekała na ten moment prawie dwa lata!

No właśnie, jak wszywacie rękawy? Zszyte czy zszywacie je na końcu? Bo ja zawsze zaczynam od wszycia tzw. główki na płask, a zszycie samego rękawa zostawiam na sam koniec. Tak mi łatwiej.

No ale tym razem musiałam się trochę pogimnastykować, bo reszta w formie niby-kamizelki leżała i czekała. Udało się!

Zdjęcia będą ale później, bo muszę jeszcze go wykończyć, no i oczywiście jak zwykle nie wiem co z kołnierzem i z zapinaniem, więc chwilkę potrwa zanim się zdecyduję. Chciałam wszywać suwak, ale po pierwsze nigdy w życiu nie dobiorę takiego koloru suwaka, a po drugie sama nie wiem czy to dobry pomysł ...

No i teraz znowu kłopot: co tu sobie nowego do roboty wymyśleć ?... Nieśmiertelny dywanik łazienkowy, czyli tzw zapchajdziura, odpada gdyż zakupiłam sobie śliczny szmiaciany chodniczek do łazienki i tamten już stał się niepotrzebny.

Tak więc muszę sobie znaleźć jakiś fajny pomysł.

No to idę szukać ...

.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu