Przystanek pięćdziesiąty dziewiąty


No cóż, robota idzie, co prawda powoli ale idzie...



Od skrobania farby zdecydowanie wolę łatanie dziurek.

Trochę tych dziurek dużo, z pewnością nie będzie to wyglądało superprofesjonalnie, ale postanowiłam się tym nie przejmować. Będzie czysto i będzie "po naszemu". Jeszcze dużo w tym domu śladów po dawnych właścicielach, między innymi wszechobecne paskudne tapety...

Ale to nic, powoli i im damy radę...


Na przekór wszystkiemu wzięłam się za robótkę, żeby wieczorami oderwać się trochę od myśli o skrobaniu ścian. (Ale jak zamykam oczy w nocy to widzę szpachelkę, nic na to nie poradzę ... ;)

Postanowiłam wrócić do tej tasiemkowej włóczki w kolorze wina, która lubi się kończyć w połowie sweterka ;)

Wybrałam prościutki ażurek, zdjęcie kiepsko wyszło, może jutro w świetle dziennym mi sie uda go sfocić. Zobaczymy czy tym razem się uda. Wzór dziurawy, druty piątki, może wspólnie jakoś pokonamy przeszkody. Uprasza się o trzymanie kciuków :)


A tymczasem rozkwitł ostatni liliowiec:





Zazdroszczę lekko znawcom roślinek, którzy na forum ogrodniczym nazywają wszystkie swoje kwiaty z "imienia i nazwiska". Dla mnie to po prostu liliowce, a one wszystkie się przecież jakoś nazywają... Ale co tam, i tak są piękne: nazwane czy nie nazwane. Czyż nie ?


Zresztą znawcy roślin widzą w nich rzeczy które ja nie zawsze chciałabym widzieć. Taka na przykład lilia azjatycka:


Została mi w ogródku po poprzedniej właścicielce i bardzo mi się spodobała. Nazwałam ją "malowaną". Pokazałam ją na forum ogrodniczym i odezwały się głosy że te mazaje to oznaka zawirusowania i że powinnam ją spalić ...

Oczywiście nie zamierzam jej niszczyć, może przesadzę gdzieś na bok, ale jest taka piękna że chcę móc ją oglądać i już!

Komentarze

  1. Czasami niedobrze być czegoś znawcą, bo ta wiedza przysłania możliwość czerpania czystej przyjemności. Wirus, nie wirus, taka "pochlapana farbą" lilia jest piękna!
    Trzymam kciuki za robótkę i za Twoje siły podczas remontu! *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  2. Piekna lilia i piekny liliowiec! Pal szesc wirusa :)

    A jak kiedys z Rodzicami zbieralismy maniacko jagody, to po zamknieciu oczu widzialam tylko masy niebieskich kuleczek... Opychalismy sie nimi pozniej maniacko, calymi tygodniami mialam niebieskie zęby...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz