Przystanek pięćdziesiąty siódmy

Proszę uprzejmie, ceglasty skończony!
Dziecko mi robiło fotki przed wieczorem, trochę może kiepsko widać, ale myślę że z grubsza da się pooglądać.






Taki sobie zwykły sweterek, ale ja najbardziej chyba takie lubię. Tylko oczywiście nie mam pomysłu na wykończenie, czyli pliski i zapięcie. Najchętniej właściwie zostawiłabym go w takim stanie jak jest, ale jeszcze sobie nad tym pomyślę.

No i voila, rączki mam wolne!
Teraz z czystym sumieniem mogę dumać nad następną robótką. Czyli muszę się wreszcie przegryźć przez ażury!... Uhhh.....

A teraz obiecane liliowce. Zakwitły kolejne dwa odcienie:




Mam jeszcze żółte, ale nie wiem czemu nie zrobiłam im zdjęcia. No i czekam na ostatnie pąki, już sama nie pamiętam jaki to kolor. A w ogóle to mam ich za mało!
To taka moja choroba...

Komentarze

  1. Ania, a gdzie podzialas ten swoj slynny usmiech? Ale w sweterku Ci swietniem a liliowcow zazdraszczam, moje jakies rachityczne...

    OdpowiedzUsuń
  2. sweterek choc prosty ma swoj urok..ja tez lubie prostote:)..bardzo ci do twarzy w tym kolorze...i dziekuje za piekne zdjecia kwoatow..mozna oczy nacieszyc..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocie, nie moge sie za bardzo do zdjec usmiechac bo sie wtedy nie mieszcze w kadrze :).

    Ciesze sie ze Wam sie sweterek podoba, ja juz czuje ze to bedzie jeden z moich ulubionych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie proste sweterki są potem najczęściej noszone, a te wymyślne wychodzą z szafy tylko na szczególne okazje! Śliczny kolor! *^v^*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz