Przystanek pięćdziesiąty ósmy

Dziś rodzinka młodych sójek przyleciała do nas w gości.
Ale było wrzasku!...



Prawie wcale się nas nie bały. Całkiem blisko podeszłam z aparatem.

Oczywiście cała nasza piątka wyległa do ogródka, wcale im to nie przeszkadzało.





Dzieci oczywiście od razu chciałyby je oswajać :) No ale sójki się nie kwapiły do bliższych kontaktów, tylko patrzyły na nas z góry ...




A czy wiecie, że jako młode dziewczę zamierzałam być ornitologiem? Jakoś tak wyszło że nie zostałam, choć pamiętam czasy kiedy na serio rozważałam możliwość przeniesienia się z iberystyki na leśnictwo...

Ciekawe kim bym teraz była i gdzie bym mieszkała...


No ale nie przeniosłam się, tak jak i nie przeniosłam sie na wydział tkaniny do łódzkiej ASP, a też miałam taki pomysł. Eh, żeby tak człowiek miał ze trzy życia...

A tymczasem moje rozgryzanie ażurów idzie całkiem całkiem. Na początek wybrałam coś niegroźnie wyglądającego i nie mogę narzekać. W sumie to już nie wiem czemu mnie tak od nich przez całe życie odrzucało...


Oto próbka:



Włóczka oczywiście marki Rawena, piękna ruda wełna z merynosów, świeżo wyjęta z pudełeczka. Kolor bardziej żywy, taki jak na próbce.

Śliczna, prawda? Aż mnie rączki swierzbią do jakiegoś z niej wdzianka...

A tymczasem, od poniedziałku jestem na urlopie i czekają mnie robótki innego rodzaju:



Też fajne robótki :)
Mamy bardzo ambitne plany i cztery pokoje do odnowienia przez trzy tygodnie. Ciekawe czy sie uda...



Komentarze

  1. Zastanawiałam się nad tą wełenką, ale na razie mam sporo bawełny do przerobienia. ^^ Wybrałaś ładny wzór, czekam az swetereke urośnie.
    I trzymam kciuki za siły na remont!

    OdpowiedzUsuń
  2. To Ty masz naprawde duzo silnej woli... Ja mam dopiero duzo bawelny (i nie tylko) do przerobienia... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. zawsze mozesz zrobic impreske 2w1, hehehe, na dziendobry walek czy pendzel i jedziemy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. powiem tylko ze wcale nie jest to zly pomysl ;- )

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz