Przystanek sześćdziesiąty czwarty

Ja też dziś, podobnie jak Joanna spędziłam popołudnie na wyprzedażach. Kupiłam sobie też małe conieco, lecz kolorki moje stałe (brązy i beże), więc nie sądzę by moja szafa poczuła jakieś ożywienie ;)

Ale ja nie o tym, lecz pomarudzić chciałam na przerost swoich pragnień nad możliwościami.
Co i rusz wpadam w sklepie na jakiś fajny dzianinowy blezerek vel cardigan i zamiast potraktować go poważnie, myślę sobie: "o, jaki prosty fason, taki to sobie sama mogę zrobić."
Po sromotnej nauczce kiedy to z Pierzem miałyśmy zapamiętać baaaaaardzo prosty i łatwiutki fason podglądanego sweterka z M&S i oczywiście obu nam uciekł z pamięci równie szybko i łatwo jak tam się znalazł, posuwam się nawet do pstrykania im fotek telefonem :)

No i na tym póki co się kończy ...
Nie mam czasu, nie mam siły, nie mam mocy przerobowych, sweterki w mojej glowie siedza i nie mają siły się urzeczywistnić. No i czemu ja sobie po prostu nie kupię jakiegoś ?

Dziś znowu wpadł mi w oko, chyba też w M&S, fajny prosty blezerek, prosty pomysł na wykorzystanie faktu że zawsze mam za mało włóczki :) Jeden kolor przewodni i dwa - trzy dodatkowe. Mogłabym połączyć kilka allegrowych zakupów i trochę pokombinować w paseczki czy inne wzorki. No i oczywiście już mnie kusi, pogrzebałabym sobie chętnie w moich skarbach żeby podobierać kolorki, ale obiecałam dziecku (i sobie!) że skończę zielone dziurki zanim cokolwiek innego wezmę do ręki.
Słowo się rzekło, więc dłubię tę dziurawą zieleninę. Może jutro jej pstryknę fotkę, choć dalej niewiele widać. No ale co dzień to lepiej :)

Komentarze

  1. Szczerze mówiąc, to jest moje przekleństwo - oglądam w sklepach swetry albo spódnice i mówię sobie "tyle pieniędzy?!... Przecież sama mogę sobie to wydziergać/uszyć!". I przeważnie na tym się kończy, bo połowa sukcesu danego modelu, to użyta włóczka albo materiał, a trudno by dostać coś takiego samego. Zresztą też mi to wylatuje z głowy... *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  2. No to pewnie wiecej nas ma tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba wlasnie tak jest..ze spodoba nam sie i potem ucieka..ale latwiej gdy spodoba sie jakis wzor lub fason na ciuszku kogos znajomego..juz pare razy pozyczalam lub ktos przynosil cos by zrobic takie samo..i o dziwo..mimo,ze miewam watpliwosci..reczna praca wychodzi przewaznie lepiej...ma wiecej lekkosci..jest bardziej dopracowana...pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz