22.7.08

Przystanek sześćdziesiąty pierwszy

Coś długo mnie nie było na Przystanku. To ten remont...
Ehh, trzeba przyznać że to dosyć dziwny pomysł na spędzenie urlopu...
Dziś stwierdziłam nagle że przez te minione dwa tygodnie nie miałam ani chwilki żeby posiedzieć sobie w ogródku, ze dwa razy co prawda udało mi się powyrywać trochę zielska ale to raczej marna pociecha...
No ale trzy z czterech zaplanowanych pokoi mamy odnowione.
Chwila przerwy w bałaganie, teraz z kolei wzięłam się za sprzątanie, co prawda całego domu nie odgruzuję ale chociaż troszkę doprowadzę go "do ludzi".

Z frontu robót nie budowlano-konserwacyjnych donoszę że ponieważ dziecko zapragnęło zielonego ażurowego wdzianka, nabyłam drogą kupna bawełnę marki Camilla i od wczoraj przymierzam się do niej z różnych stron. Najpierw na drutach, później szydełkiem, a dziś znowu na drutach. Efekt na razie zerowy, bo nic mi się nie podoba. Kombinuję jakiś wzór dość dziurawy, ale nieskomplikowany, no i na razie na kombinacjach schodzi mi drugi wieczór.

No ale ponieważ co zrobię to pruję, fotek nie ma. Jak coś z sensem wymyślę to pokażę.

2 komentarze:

  1. no tak nie dziwie sie..camilla jest dosc gruba..dla mnie na szydelko za gruba chyba,ze faktycznie jakis wzor typu wielkie dziury..wole ja na druty..pozdrawiam ania..ps;remont robi sie co jaki czas wiec nadzieja,ze przed toba wiele czasu na robotkowanie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. O kochana, nie wiesz jaki ja mam wielki i jaki bardzo niewyremontowany dom....
    Mysle ze to takie remontowe dozywocie jest.
    Ale nie da sie ukryc ze sama go chcialam :)

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu