29.8.08

Przystanek siedemdziesiąty trzeci

No i kto by pomyślał, że mojemu Przystankowi tak szybko stuknie roczek :)

Kto by też pomyślał, że do tej chwili dotrwam, i że mi się nie znudzi ...

A tu nie tylko że mi się nie znudziło, to nawet polubiłam ten swój kącik, jeszcze jeden wymiar mojej prywatnej przestrzeni ...

Jesień, jak to jesień, pokazuje że nie ma zamiaru ustąpić. Staram się nie tyle widzieć ją pozytywnie, co nie myśleć w samych negatywach ;-PP Jak na mnie to i tak dużo.

Zielone dziurawe oczywiście leży i kwiczy, czasem coś przy nim dłubnę (mam już na tapecie rękawki), ale jakoś mało to jesienna robótka, raczej marzy mi się coś grubego, milutkiego, może nawet puchatego mmmmmmm ....

No ale obiecałam sobie że będę dzielna i skończę dziurawca najpierw. Zwłaszcza że przyszła właścicielka cierpliwie czeka...

Tymczasem, w ramach nocnych nagłych zrywów, zrobiłam czarną szydełkową bransoletkę dla Małgosi, która wybrała sobie właśnie własną drogę :) Chciałabym żeby przyniosła Jej szczęście.
Pomysł mi chodził po głowie od jakiegoś czasu, po tym co nam kiedyś pokazała Herbi .
Zdjęcia są niestety nocne, tak jak sam pomysł i wykonanie:
.

Ot, nic wielkiego, taki mały szydełkowy drobiażdżek którego zrobienie sprawiło mi dużą przyjemność :)

No i mam nadzieję że i Małgosi też :)

2 komentarze:

  1. zycie sklada sie z drobiazgow..i to jest najpiekniejsze :)branzoletka bardzo fajna.....pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje z okazji roku na blogu :-) Bransoletka bardzo sprytna, cieszę się, że mogłam być muzą ;->

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu