Przystanek sześćdziesiąty ósmy

W całym domu dziś pachnie lawendą ...
Znalazłam na allegro lawendowy zakątek i zamarzyły mi się szafy pełne tego zapachu ...

Mam co prawda trzy własne krzaczki lawendy ale posadziłam je dopiero niedawno, więc chyba sporo czasu upłynie zanim będę je mogła wykorzystać do tego celu, nie mówiąc już o tym, że zawsze żal mi ścinać jakiegokolwiek kwiatka z własnego ogrodu... Z lawendą może być podobnie :)

Dziś moja lawenda wygląda tak:





To te trzy mizeraki pośrodku :)

Zamówiłam sobie jeszcze po jednym krzaczku białej i różowej, mam nadzieję że dotrze dziś albo jutro i będę je mogła tutaj dosadzić. No ale i tak nie mam złudzeń, na pewno będę wolała na nie patrzeć kwitnące w ogródku niż ścinać ...


Może kiedyś doczekam się jeszcze naprawdę dużego ogrodu, wtedy posadzę dużo i to różnych odmian, no i wtedy sama sobie będę wiązała z nich bukeciki :)


A tymczasem kupiłam lawendę sypką





i w gałązkach



Porozwieszam sobie bukieciki po domu :)


A sypkim kwiatem napełnię woreczki i powrzucam do różnych szuflad...


Swoją drogą ciekawe jak długo mi to wszystko będzie pachnieć. Bardzo lubię ten zapach, w przeciwieństwie do wszystkich sztucznych środków pachnących które mnie okropnie denerwują.


No a poza tym mam nadzieję że uchroni mnie on od zalęgnięcia się moli w szafach, a szczególnie tej najważniejszej, z włóczkami :)


Bardzo lubię też motyw lawendy w haftach, nie wiem czemu mam tak mało czasu na robótki, bo zachomikowałam sobie sporo lawendowych wzorków i chętnie bym sobie coś takiego wyszyła.


Może zdążę na premierę nowej kuchni ?...

Komentarze

  1. Ciekawe, a ja nie znoszę zapachu lawendy... Może to te syntetyczne zapachy tak mnie drażnią, muszę powąchać krzaczek. *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  2. No powiem Ci że miałam dokładnie to samo! Nie ma absolutnie żadnego porównania między tymi zapachami!

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam kilkuletni krzak w domu, nie tym tu, wcale mi nie zal scinac galazek, bo rozszalal sie dran tragicznie zupelnie, ba, musialam go przelamac na pol i wywalic, bo ronie z rogu frontowego ogrodka i doszlo do tego, ze wylazl na chodnik sasiadow i wlasciwie jeszcze pare dni i nie mogliby do domu wchodzic!!
    Mnie jest szkoda scinac duzo kwiatkow jak kwitna, bo ladne sa, a pozniej sa byle jakie szarawe to juz za pozno na scinki.
    a tak poza tym to PO CO podajesz linka do tej lawendy, oj krzywde mi robisz, kobieto, krzywde ;))))) Ale to w sumie nic nowego ;))))

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie po to podaję linka, żeby Cię uszczęśliwic :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam jeden dość duży krzak i pięć małych. Niestety członkowie mojej rodziny podlewając ogródek traktują ją równo, a ona tego nie lubi - kwiaty czernieją, ale i tak pachną. Jak będziesz ścinać, to krzaczki się szybciej rozrosną. Pewnie jest coś w internecie więcej na temat uprawy, ale nie czytałam. Mam zamiar posadzić jeszcze parę krzaków w najsuchszym miejscu pod ścianą od południa.:))

    OdpowiedzUsuń
  6. No to będę przycinać jak szalona :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie lawenda rosnie jak dzika - i mam duuuuzo, bo jej zapach odstrasza rowniez mszyce. Wiec posadzilam przy kazdej róży, drzewku owocowym i jeszcze na dodatek w warzywniku :) Uwaga - przyciaga setki pszczół i ostatnio jedna wlasnie ukasila lalke! Ale trudno sie dziwic, kazdy by kasil, jakby jakis stupacz po nim razno przemaszerowal...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz