6.8.08

Przystanek sześćdziesiąty szósty

No i nastały w naszym życiu czasy Arona :)

Przybył do nas w sposób niespodziewany, do ostatniej chwili nie wierzyłam wszystko się uda. No ale jest. Mam nadzieję że będzie u nas szczęśliwy...


Troszkę zdziwiony i oszołomiony nowym miejscem ...

I nagle spływającymi na niego ze wszystkich stron czułościami ...


Czy mogę pobawić się tym kubełkiem ?




No dobra, ostatecznie może być ten patyk, ale najlepiej proszę mi kupić piłeczkę ...




Na pierwszym spacerze poznajemy okoliczne płoty.


Ale po spacerze to już padam z łap ...

No i jak Wam się podoba moje kolejne dziecko ?

:)))))

Jestem nie mniej od niego oszołomiona ale bardzo szczęśliwa :)

Poszliśmy z Aronem na spacer i nagle zdałam sobie sprawę że to jeszcze jedno moje spełnione marzenie: najpierw dom z ogródkiem, teraz nowofunland - wymarzyłam go sobie już w dzieciństwie ...

Czy to znaczy że mam szanse na spełnienie następnych ? Parę ich jeszcze mam :)

7 komentarzy:

  1. No pewnie, ze tak! Aron wyglada na fantastycznego kumpla i imie bardzo do niego pasuje! Witaj w domu Aronie!

    OdpowiedzUsuń
  2. piekny on jest. Zupelnie...a co do marzen, to WIESZ, co ja powiem, co nie? :)))))

    OdpowiedzUsuń
  3. ale 44 juz dawno minely ... ;-PP

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz jak bardzo się cieszę że spełniło się to Twoje marzenie :)Pamiętałam je jeszcze z zamierzchłych czasów ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Samo sie nie spelnilo :) KTOS w tym maczal palce ... ;-P

    OdpowiedzUsuń
  6. sliczna ta twoja przytulanka...madrze mu ze slipkow patrzy....och..marzenia do spelnienia.....tez kilka takich mam..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudny! Zawsze chciałam mieć psa, ale nie po prostu psa, tylko dużego psa, żeby było się do czego przytulać! *^v^*

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu