Przystanek siedemdziesiąty siódmy

Och, jak dobrze, kiedy coś człowieka tak nagle oświeci !...
Oświeciło mnie dziś i nareszcie chyba już znam przyczyne mojego robótkowego zastoju...


Tak sobie solennie obiecałam, że się nie złamię i nie porzucę aktualnej robótki dla innej, moje biedne dziecko czeka i czeka a zielony dziurawiec leży w koszyczku i cicho pokwikuje ...
A ja nie mogę się do niego zabrać...

A nie mogę się do niego zabrać, bo jest zdecydowanie za zimno na bawełnianą i do tego dziurawą robótke! Przynajmniej dla mnie jest za zimno...


No i w ogóle: Wy już tu sobie drutujecie różne puchate sweterki a ja mam w koszyku tylko same zzzzielone zzzzzimne dziury ... ;-P

A niech to! Dlaczego właściwie mam postępować wbrew sobie i dotrzymywać nikomu nie potrzebnych, (nie bójmy się tego głośno powiedzieć) głupawych przyrzeczeń!.. Biedne dziecko jakoś mamusię zrozumie (mam nadzieję) ...


Korzystając zatem z dzisiejszego wolnego wieczoru (tzn. Dwóch Szalenie Ważnych Meczów w tv i mężulka przykutego do fotela oraz pilota ;), rzuciłam się do swoich pudeł z włóczkami, cholercia, dlaczego mam pod ręką same bawełny ???


Nagrzebałam się w pudłach i powyciągałam różne cuda: a to zapomnianą ryżą wełenkę, a to piękny melanż z jedwabną nitką, z którego zrobię sobie kolejny szal, zwłaszcza że mój ukochany beżowy oddałam mojej kubańskiej przyjaciółce, po to by łatwiej jej było przywyknąć do europejskich chłodów, mogę więc śmiało dziergać następny. Z czarnej wełny chcę sobie zrobić mitenko - zarękawki, nic lepszego na ogrzanie starych zbolałych kości chyba jeszcze nie wymyślono :)


No i wyciągnęłam też piękną wełnę z merynosów, którą kupiłam rok temu na allegro, od raweny oczywiście :) Kolorek taki mysiobrązowy, trochę wpadający może w oliwkę, ale prawdę mówiąc sama już nie pamiętam, przyjrzę jej się jutro przy dziennym świetle, a przy sztucznym wygląda tak:






Widać kawałeczek próbki którą zrobiłam żeby zobaczyć jak wygląda na "piątkach" wzór do tego swetra z zeszłorocznej marcowej Vereny:




Mało co widać na tym zdjęciu, w zbliżeniu wygląda to tak:




Prosty sweterek i prosty wzór - na szczęście, bo mam tylko wersję niemiecką. Swoją drogą lubię rozszyfrowywać drutowe wzory z niemieckiego, którego oczywiście nie znam, ale w sumie wystarczy wiedzieć co to "recht" a co "link" oraz "stricken" hehe i wszysto jasne :)))

Niekoniecznie oczywiście zrobię go dokładnie według wzoru, chyba chora bym była gdybym coś kiedykolwiek zrobiła zgodnie z przepisem. No ale zamysł ogólny sobie ściągnę na pewno.

Co prawda wpadło mi w oko jeszcze kilka blezerków, między innymi takie dwa, chyba z Lana Grossa:







Ale chyba ten pierwszy najbardziej pasuje do mojej włóczki, a te dwa mogą poczekać sobie na następne moje chwile drutowej mobilizacji :)

Nooo, od razu mi lepiej na duszy! I powiem więcej: uwielbiam łamać zakazy, a najbardziej chyba swoje własne ;-P

I jeszcze na złość zakazom, zamierzam jednocześnie zacząć ten melanżowy szal, bo chętnie bym go niedługo miała, a robienie dwóch rzeczy jednocześnie (przy kolejnych trzech czekających każda w swoim koszyczku) jest po prostu rozkoszne !!!


Komentarze

  1. Masz swieta racje!
    Ja koncze anty-jesionno-zimowy sweterek z banana, bedzie mial rekawy 3/4 albo i mniej, bo wlasnie jestem na etapie wykanczania glowki rekawow metoda prucia gory tylu i przodu...kupilam chyba o 5 deko za malo, ale nie mam jak dokupic...potem trzeba spruc przodo-tyl az do pachy i jeszcze troszke, czyli bedzie krotszy o moze centymetr, dwa, ale WYSTARCZY!! Ciekawe czy tylko ja tak kombinuje, hehehe

    i przez to zapomnialam, CO sobie planowalam na nastepna robotke!!!!!
    Bardzo podoba mi sie jeden z Twoich wybranych modeli - ten ostatni, tylko z czego ja mam robic.....

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny jest ten wzór z Vereny - nie ma to jak klasyka. Pozostałe wzorki tez są niczego sobie, ale ten pierwszy jest super. Mam nadzieję, że sweterek będzie się dziergało szybciutko, a córcia zrozumie.
    Pozdrawiam
    Makneta

    OdpowiedzUsuń
  3. piekne te twoje wzory wygrzebane z sieci..a wloczka z alegro miodzio...bedzie super blezerek..i masz racje..milo miec kilka robotek..a takie zakazy...no coz...przez nie jeszce milej miec tych robotek wiecej..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz całkowitą rację, trzeba robić dla przyjemności. Model z Vereny świetny a włóczka cudna. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieki! Uskrzydlona Waszym gremialnym poparciem, pewnie zaczne tez te czarne mitenki ...
    ;-PPP

    OdpowiedzUsuń
  6. Odłożenie robótki z bawełenki jest absolutnie uzasadnione - przecież nie jesteś wyrodną matką i nie każesz dziecku w tą zimnicę chodzić w ażurowym bawełnianym ciuszku! *^v^*
    Sweterek z Vereny piękny, prostota formy i warkocze, czegóż więcej chcieć!
    Też mnie bawi rozszyfrowywanie wzorów po niemiecku, francusku i rosyjsku. ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Vereniasty jest cudniasty! Mniam, mniam! Drutowanie ma być rozrywką, a nie robót(k)ami karnymi, więc rób, to co Ci akurat najbardziej leży na sercu - albo na drutach :-) (napisała ta, co musi spruć cały przód... hura???) Pozdrawiam bardzo, B

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz