14.9.08

Przystanek siedemdziesiąty szósty

No i proszę jaki pracowity weekend :)

Dokończyliśmy malowanie pokoju najstarszego syna, kolorki będą do wglądu niedługo, jestem w trakcie zbierania tzw. dokumentacji.

Dziś się trochę ociepliło, więc mogłam troche sobie poszaleć w ogródku.
Posadziłam te wszystkie, kupione na allegro bylinki:



oraz wszystkie inne czekające na zmiłowanie od jakiegoś czasu ...

Nie powiem, trochę czuję w kościach te ogrodowe szaleństwa, ale chyba to jednak lubię (taka odmiana ogrodowego masochizmu hehe).

Zresztą ogród robi co może żeby mi to wynagrodzić, sami zobaczcie jak pięknie kwitną kanny:

A w ogrodzie mam zawsze doborowe towarzystwo:


Do twarzy mu w tych kwiatach, prawda ?
Niestety, chodząc za mną po ogródku często włazi w tzw. szkodę. Nie uniknę pewnie ustawienia płotków i płoteczków, choć nie za bardzo to lubię. No ale cóż, chyba inaczej się nie da mu pokazać gdzie zaczyna się teren "zakazany" ...

No a wieczorem usiadłam i pogrzebałam trochę w moich skarbach.

A oto efekty, czyli kilka nowych par kolczyków. Wszystkie na zamówienie.


Nie powiem, lubię te moje błyskotki :)
***
Eh, i znowu po weekendzie ...
Jak dobrze że za parę dni będzie następny!
.

2 komentarze:

  1. Jak ja Ci okropnie zazdroszczę prawdziwego ogrodu.... buuu.... No i dużego, kudłatego psa też :-))) Moje kamienie i druty leżą odłogiem w tej chwili, ale "kiedyś się wezmę"! Pozdrawiam Ciebie i wygłaskuję pomocnika! B

    OdpowiedzUsuń
  2. Pocieszę Cię że i u mnie wszystkie robótki leżą odłogiem, a najchetniej to jeszcze sama bym sie tam z nimi położyła ;-)

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu