11.10.08

Przystanek osiemdziesiąty czwarty



Drogą kupna zagranicznego nabyłam dzięki siostrze mojej starannie opakowanej gazetkę wypatrzoną jakiś czas temu w necie. Temat tzw. pracowni chodzi za mną od jakiegoś czasu. Już niedługo dwa lata stukną od kiedy mam wreszcie swój pokój, ale, przykro stwierdzić, cały czas jest nie urządzony. I, co gorsza, wciąż nie posiadam całościowej wizji tej mojej rupieciarni. Lubię ją bardzo, dobrze mi się w niiej siedzi i dłubie, ale nie mam kiedy się za nią zabrać. Inna sprawa, że najpierw musi doczekać się remontu, a nie nastąpi to przed następnym latem...

A kiedy już pokoik będzie pięknie odnowiony, jak go urządzić? Gdzie podziać te wszystkie moje szpargałki?

Popatrzcie tylko na te fotki...





Takie to wszystko uporządkowane i popakowane że aż mnie zazdrość zżera...

U mnie wygląda to na razie tak:



Totalna porażka...

Koszyczków i pudełeczek mam całe mnóstwo, wszystkie pełne skarbów i skarbeńków... Ale chciałoby się to jakoś uporządkować. No i żeby jeszcze ładnie było...
Najbardziej marzy mi się regał z półkami-kasetonami, takimi jak w pasmanteriach, oraz wielka szafa pełna szufladek katalogowych, takich jakie były w dawnych bibliotekach... Jakiś czas temu ktos sprzedawał takie szafki na allegro i nie umiałam się zdecydować a teraz jak zawsze żałuje...

Eh, miejmy nadzieję że jeszcze kilka blibliotecznych katalogów ulegnie komputeryzacji i kiedyś wreszcie uda mi się upolować moje wymarzone szufladki.


A dziś u nas w domu pracowita sobota, wynieśliśmy rośliny z tarasu bo już nocami zimno się robi naprawdę. Część wróciła na stanowiska domowe, część trzeba będzie na zimę zadołować. Taras zrobił się pusty i smutny. I taki będzie aż do kolejnej wiosny, ehhhh....
Ale żeby nie smęcić jesiennie, pokażę Wam jak tę porę roku powitała nasza stappelia:





Całe lato spędziła z innymi sukulentami na tarasie i właśnie tak postanowiła nam okazać swoje zadowolenie :) Piękne kwiaty, szkoda tylko że tak paskudnie śmierdzą... Zresztą na szczęście nikt nikogo nie zmusza do ich wąchania ;)

Na zakończenie fotka którą ustawiłam sobie w pracy na komputerowym pulpicie i od razu milej mi tam siedzieć:

Czyż nie cudowna mordka ? :)


5 komentarzy:

  1. O, tak, widuje się przepięknie i funkcjonalnie urządzone pracownie, ja na razie działam w pudłach - włóczka w pudłach na balkonie, farby w pudłach w dużym pokoju, materiały, hm... w kanapie, w szafie w przedpokoju, w torbach pod łóżkiem. Przydałaby mi się chociażby mała komórka, żeby złożyć to wszystko w jedno miejsce.
    Psiunek cudny, przyjemnie mieć taką mordkę na pulpicie! *^v^*

    OdpowiedzUsuń
  2. oj..kazda z nas marzy o takiej pracowni..pelnej zakamarkow..pudelek..szufladek...pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Huuuuua, ta stappelia obledna!!! Optycznie, znaczy, wachac bym nie chciala :-) Pies bije wszelkie rekordy, nie moglabym miec takiego smoka, bo bym biedaka zaglaskala na smierc! A pracownia? Podejrzewam, ze urzadzanie takich wnetrz wymaga czasu (i pieniedzy), zeby to nie wygladalo jak magazyn, tylko jak pomieszczenie pelne inspiracji i - przede wszystkim -dopasowane do potrzeb... Tak czy inaczej zazdroszcze mozliwosci i zycze powodzenia :-) B

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne pracownie, ale jeszcze większe wrażenie robi obfitość dobra wszelakiego :)W Twojej pracowni rzuciły mi się w oczy piękne brązowe koszyki, które widziałam w obi (są jeszcze czerwone, już bym je dawno miała, tylko nie wiem gdzie je postawić). Mówisz o regale pasmanteryjnym, kojarzy mi się od razu z ikeowskim regałem Ekspedit. Jeśli nie zaczęli go robić z paskudnej okleiny foliowej to pewnie by się nadał (widziałam go gdzieś na blogu w takim zastosowaniu).
    Sukulenty boskie! Może też sobie takie na taras zafunduję, jak Pszczoła dorośnie? mam na nim taki skwar że sami nie wytrzymujemy :/
    Wyobrażam sobie jak do takiego psa można się wieczorem przytulić - mmmmmmm :)

    OdpowiedzUsuń
  5. serce rośnie, jak się patrzy na te zdjęcia pracowni - mogę tylko pomarzyć - to znaczy nie o takim porządku, bo mnie znasz ;-P, ale o takim miejscu, bo w naszym mieszkaniu to chyba by trzeba piąty wymiar zainstalować, żeby się miejsce na pracownie znalazło ;-) Psinka słodziakowa, jak zwykle, widać, że lubi z wami być

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu