Przystanek dziewięćdziesiąty


W ramach nadrabiania przystankowych zaległości pokażę Wam dziś wynik kolejnej "zupełnie przypadkowej" wizyty w centrum ogrodniczym... Nie znam wielu osób które pod koniec listopada wpadają na pomysł zakupów w centrum ogrodniczym, ale my właśnie takie pomysły miewamy :)


Ze dwa tygodnie temu byliśmy tam zresztą również, ot tak, pretekstem był worek ziemi do kwiatków, i odkryliśmy bardzo atrakcyjną przecenę doniczek. Kupiliśmy chyba ze cztery, one wiosną są naprawdę drogie, a my mamy całą masę kaktusów i innych roślin do przesadzenia z plastikowych starych koszmarków.


No więc, przejeżdżając znowu nieopodal naszego ulubionego centrum ogrodniczego w Kobyłce, postanowiliśmy zajrzeć tam na chwilkę... "A może znowu trafi się jakaś przeceniona doniczka..."


Nie pytajcie ile wydaliśmy... Przecenionych doniczek była cała masa!

To tylko kilka z nich ...




Hehe, jeśli chodzi o wariackie zakupy, jesteśmy z moim Mężem jednakowo kopnięci. I do tego kwiatki, ogródek i zwierzaki to nasze wspólne pasje, w przeciwieństwie do piłki nożnej czy włóczek (nazywanych przez niektórych sznurkami), które są pasjami całkowicie osobistymi ;)


Na deser, w stercie doniczek, Małżonek mój wypatrzył coś niesamowitego. Oboje się tym przedmiotem natychmiast zachwyciliśmy, a ponieważ również był przeceniony o 50%, nie było innego wyjścia jak tylko KUPIĆ.

No popatrzcie tylko:




To zdaje się jest podstawka pod świeczkę, nie wiem co robiła w stercie doniczek, ale nam wspaniale pasuje do klimatu w jakim zamierzamy (w bliżej nieokreślonej przyszłości) urządzić nasz salon...

Dzieci co prawda spojrzały na naszą zdobycz z lekkim obrzydzeniem, ale wiadomo że dzisiejsza młodzież ogólnie biorąc się nie zna ;-PP...


Dwa czy trzy lata temu wyhaftowałam sobie taką malutką serię obrazków "meksykańskich". Na jednym z nich jest właśnie taki drzemiący mariachi ... Reszta tutaj.


Miały być z nich podkładki pod kubki, ale jakoś nie udało mi się ich wykończyć, w sumie to dobrze, bo teraz raczej myślę że zawisną na ścianie. Kiedyś tam ...

Kurczę, tak sobie nieraz myślę, kiedy ja zdążę zrealizować te wszystkie swoje plany ???

Komentarze

  1. ale swietne zakupy..te okazje sa straszne...wydaje sie wtedy mase pienidzy:)..fajnie,ze znow piszesz..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny swiecznik! Nie w moim stylu, ale przedmiot urody niezwyklej,jeden z tych przed ktorymi potrafie stac i sie zachwycac i zalowac, ze nie mialabym gdzie tego eksponowac. Eh, co za pomysl mial artysta!
    Spokojnie czekam na kolczyki, byle do wiosny! Teraz i tak by mi haczyly sie o szale czapki i inne kolnierze
    qd

    OdpowiedzUsuń
  3. Eeee... moze jednak wena przed wiosna mnie najdzie .. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze mi sie podobaly takie patchworkowe krzyzyki, a tu jeszcze takie super "spalone" kolory :-) Z doniczkami lacze sie w swirze - ja jade w przyszlym tygodniu :-))) Bozena

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz