22.11.08

Przystanek dziewięćdziesiąty


W ramach nadrabiania przystankowych zaległości pokażę Wam dziś wynik kolejnej "zupełnie przypadkowej" wizyty w centrum ogrodniczym... Nie znam wielu osób które pod koniec listopada wpadają na pomysł zakupów w centrum ogrodniczym, ale my właśnie takie pomysły miewamy :)


Ze dwa tygodnie temu byliśmy tam zresztą również, ot tak, pretekstem był worek ziemi do kwiatków, i odkryliśmy bardzo atrakcyjną przecenę doniczek. Kupiliśmy chyba ze cztery, one wiosną są naprawdę drogie, a my mamy całą masę kaktusów i innych roślin do przesadzenia z plastikowych starych koszmarków.


No więc, przejeżdżając znowu nieopodal naszego ulubionego centrum ogrodniczego w Kobyłce, postanowiliśmy zajrzeć tam na chwilkę... "A może znowu trafi się jakaś przeceniona doniczka..."


Nie pytajcie ile wydaliśmy... Przecenionych doniczek była cała masa!

To tylko kilka z nich ...




Hehe, jeśli chodzi o wariackie zakupy, jesteśmy z moim Mężem jednakowo kopnięci. I do tego kwiatki, ogródek i zwierzaki to nasze wspólne pasje, w przeciwieństwie do piłki nożnej czy włóczek (nazywanych przez niektórych sznurkami), które są pasjami całkowicie osobistymi ;)


Na deser, w stercie doniczek, Małżonek mój wypatrzył coś niesamowitego. Oboje się tym przedmiotem natychmiast zachwyciliśmy, a ponieważ również był przeceniony o 50%, nie było innego wyjścia jak tylko KUPIĆ.

No popatrzcie tylko:




To zdaje się jest podstawka pod świeczkę, nie wiem co robiła w stercie doniczek, ale nam wspaniale pasuje do klimatu w jakim zamierzamy (w bliżej nieokreślonej przyszłości) urządzić nasz salon...

Dzieci co prawda spojrzały na naszą zdobycz z lekkim obrzydzeniem, ale wiadomo że dzisiejsza młodzież ogólnie biorąc się nie zna ;-PP...


Dwa czy trzy lata temu wyhaftowałam sobie taką malutką serię obrazków "meksykańskich". Na jednym z nich jest właśnie taki drzemiący mariachi ... Reszta tutaj.


Miały być z nich podkładki pod kubki, ale jakoś nie udało mi się ich wykończyć, w sumie to dobrze, bo teraz raczej myślę że zawisną na ścianie. Kiedyś tam ...

Kurczę, tak sobie nieraz myślę, kiedy ja zdążę zrealizować te wszystkie swoje plany ???

4 komentarze:

  1. ale swietne zakupy..te okazje sa straszne...wydaje sie wtedy mase pienidzy:)..fajnie,ze znow piszesz..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny swiecznik! Nie w moim stylu, ale przedmiot urody niezwyklej,jeden z tych przed ktorymi potrafie stac i sie zachwycac i zalowac, ze nie mialabym gdzie tego eksponowac. Eh, co za pomysl mial artysta!
    Spokojnie czekam na kolczyki, byle do wiosny! Teraz i tak by mi haczyly sie o szale czapki i inne kolnierze
    qd

    OdpowiedzUsuń
  3. Eeee... moze jednak wena przed wiosna mnie najdzie .. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze mi sie podobaly takie patchworkowe krzyzyki, a tu jeszcze takie super "spalone" kolory :-) Z doniczkami lacze sie w swirze - ja jade w przyszlym tygodniu :-))) Bozena

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu