Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2008

Przystanek trzydziesty piąty

.



Tak wyglądał mój dzisiejszy poranek. Nie powiem, bardzo mi takie poranki odpowiadają ...:)

Jak widać, znów mnie nęcą następne robótki, zrobiłam tył beżowego i ... nie mogę się zdecydować co właściwie ma z niego być. Może blezer? A może jednak serek, tak jak to miało być na początku?





Oglądam sobie sweterki w necie i kombinuje. Może coś mi się samo wymyśli.

Póki co, powstały kolejne kolczyki (mąż twierdzi że już mam po jednej parze na każdy dzień w roku - stanowczo dementuję :)







.
To koral barwiony. Apetyczne mandarynki, prawda ?
.




A to też koral i też barwiony. Na razie kolczyk singiel, bo coś mnie oderwało od mojej "działalności artystycznej" (pewnie obiad dla dzieci) i jak na razie do niej nie powróciłam.Ale wrócę, wrócę bo parę pomysłów jeszcze mi się po głowie kołacze...
.

Przystanek trzydziesty czwarty

.



I znów udało mi się zrobić kolczyki do których elementy mam od kilku miesięcy. Bardzo mi się podobały te srebrne zawieszki ale nie umiałam ich z niczym połączyć.

Jak zwykle okazuje się że najładniejsze jest najprostsze ...

A z innej beczki: podczas szafowych porządków niespodziewanie "znalazłam" kupione w zeszłym roku resztki szmatek, z których k i e d y ś uszyję sobie pokrowce na poduchy do mojej brązowej kanapy.

K i e d y ś to takie piękne słowo, prawda ? Jest pełne nadziei i baaardzo rozległe ... :)




Prawda że ładne szmaty ? Już sobie wyobrażam te poduchy ułożone na mojej ukochanej kanapie :)


Właściwie lubię wnętrza stonowane, w naturalnych i uporządkowanych kolorach, takie dosyć grzeczne. Zawsze w takich mieszkałam i pewnie dalej tak będzie. Ale czasem kusi mnie żeby trochę poszaleć, poeksperymentować z wzorami i kolorami, spójrzcie tylko na to...

.





Fotka pochodzi z fantastycznego albumu eclectic gipsyland na Flickr.com. Reszta zdjęć jest tutaj. Aż mnie ciągnie do tych zwari…

Przystanek trzydziesty trzeci

.

Od dziś nasze ubrania będą wreszcie miały gdzie mieszkać :)



I nawet żółte jajo nie wydaje się już takie żółte, aczkolwiek pewnej intensywności nie można mu odmówić ...







Z pewnością troche mniej elegancko będzie to wyglądało jak już zostanie zapchane po brzegi naszymi ciuchami, ale póki co chwalę się :)...A żeby nie było tylko prozaicznie, pokażę co robiłam kiedy panowie stukali młotkami:








Oczywiście te ostatnie najbardziej mi się podobają! Niby takie małe coś, a spędziłam nad nimi ponad godzinę wybierając, przymierzając i zmieniając ciągle układ elementów. Eh, chciałoby się mieć więcej czasu na takie układanki...
.

Przystanek trzydziesty pierwszy

.

Słonko zaświeciło, więc mogłam zapozować ;-)








W sumie mało co widać na tym ciemnym brązie, więc fotka cholernej pliski z bliska:


a najlepiej w ogóle wszystko widać na leżąco i w pełnym słońcu:



W sumie dość fajny mi wyszedł, zobaczymy czy go polubię w noszeniu.
A tymczasem już mnie rączki świerzbią do następnych włóczek. Zanim wymyślę coś ciekawego, zaczęłam taki sobie zwykły bawełniany sweterek, z kolejnej pięknej włóczki od Raweny :)



Wzór prosty, a sweterek będzie jeszcze bardziej prosty z dekoltem w serek, czy jak niektórzy tam we Francji mawiają "w karo" ;-) U mnie to serek i tyle ;-PP

Właściwie to dziś powinnam pokazać na przystanku fotkę ściany pokoiku na górze, który będzie wreszcie prawdziwą garderobą. Cały niedzielny poranek zszedł nam na zmywaniu ścian i łataniu dziur, oj, było tego troche... Ale daruję wam tego widoku. Pochwalę się jak już będzie wykończona, czyli całkiem niedługo :) .A na koniec kolejny dowód że wiosna już blisko :).

Przystanek trzydziesty

O jakim urodzinowym prezencie marzy 11-letnia dziewczynka?

O falbaniastej sukience ?

O zielonych kolczykach?

O odtwarzaczu mp3?

O nie, myliłby się ten który by się takich marzeń spodziewał...

Nasza mała nastolatka marzy o kiju do unihokeja!


Oczywiście nie udało się nam znaleźć go w sklepach, w styczniu obowiązkowo wszyscy uprawiają wyłącznie sporty zimowe. No ale od czego mamy internet ...



O, taki właśnie będzie wymarzony prezent. Prawda że śliczny? ;-)

Przystanek dwudziesty dziewiąty

Czekoladowy skończony. Fotki będą za tydzień, przy następnym błysku światła dziennego w moim życiu. Rano wychodzę po ciemku i do domu wracam po ciemku, nie da rady urządzić sesji foto :)

Nie jestem z niego do końca zadowolona, ale w sumie zdażyłam się już do tego uczucia przyzwyczaić: rzadko kiedy wpadam w zachwyt nad tym co zrobie. Zobaczymy czy się da nosić. Wyszedł kusy i obcisły, ale z tej ilości włóczki nie miał prawa wyjść inny :)
Zobaczycie, ocenicie.

A tymczasem, w poszukiwaniu brązowej bawełny do uzupełnienia plisek, zdołałam się wreszcie przekopać przez prawie wszystkie moje przeprowadzkowe wory z włóczkami. Hm... trochę tego jest...





Odkryłam całą masę ślicznych włoczek...



To jest jeden z moich pierwszych zakupów włóczkowych na allegro, chyba ze cztery lata temu. Martusia miała z tej włóczki (100% wełny) zrobioną kamizelkę ale już ją zdążyłam spruć i czekam na dalsze pomysły. W sumie dla mnie za kolorowe (zaraz dostanę po głowie od Pierza), raczej będzie czekało na zapotrzebowani…