29.2.08

Przystanek trzydziesty ósmy

Herbi ma rację: to chyba naprawdę wiosenne przesilenie. Nic mi nie idzie...

Bawełniany orzechowy sweter w serek poszedł w odstawkę i dalej tam siedzi. Odstawka pełna jest zresztą różnych robótek. Grzebiąc w niej znalazłam niezły całkiem blezerek w ceglastym kolorze, zdaje się jeszcze przed przeprowadzką udało mi się wymodzić tył i przody a nawet zaczęłam już rękawy. I co? I nic, poszedł w odstawkę. Może uda mi się do niego zmoblizować, ale nie wiem kiedy to nastąpi ...


Tymczasem zabrałam się za piękną wełnę marki "rawena" w kolorze ryżym. Swoją drogą nie mam pojęcia dlaczego ten kolor się tak nazywa, nic nie mając wspólnego z ryżem. No ale ta wełna dokładnie taka jest: nie pomarańczowa, nie ruda tylko ryża. No i naprawdę śliczna.


Zaczęłam z niej robić ryży szal, bo wydało mi się to świetnym pomysłem. Zrobiłam kawałek, nawet całkiem spory, kiedy nagle zrobiło mi się żal tak pięknej włóczki na szal...


Sprułam i zaczęłam robić ryży blezerek ściegiem francuskim. Po zrobiniu połowy przodu stwierdziłam że chyba lepiej będzie wyglądał podwójny ryży ryż :)


W trakcie prucia zauważyłam jednak że włóczka ma tendencję do mechacenia, pewnie dlatego że jest mało skręcona. Na tym zresztą polega jej ryży urok!

No więc nie będę robiła blezerka.
Znów zaczęłam szal ;-PPPP


Nie będę Was nudzić dalszym ciągiem tej historii, powiem tylko że w chwili obecnej ryża włóczka znów jest w kłębkach ;-)))


A na dowód że nie zmyślam, oto pośmiertne zdjęcie ryżego szala ...
.





Kto wie zresztą, może nastąpi jakieś zmartwychwstanie, bo włóczka nęci mnie nadal ;-P

.

6.2.08

Przystanek trzydziesty siódmy

Dziś będzie o ptaszyskach.

Przyjrzałam im się ostatnio kiedy ganiały po wybiegu i widzę że będzie niedługo kłopot z rozpoznaniem kto jest kto :)

Zobaczcie jakie się zrobiły podobne!
.





Ta z lewej to Cookie. Zgubiła już dużo zielonych piórek i robi się coraz bardziej niebieska.


Tylko na plecach widać jeszcze zielony płaszczyk :)






Jeszcze jedna fotka Cookie:






A to kawaler:




A tak sobie razem odpoczywają po szaleństwach na niegdyś bujnych gałązkach wierzbowych:



Oczywiście ta dziura w ścianie to ich robota ;)

Swoją drogą nie jesteśmy do końca pewni czy Cookie jest dziewczynką. Hodowca od którego ją kupiłam mówił że gwarantuje w 99%.

Ale czy to jest prawdziwa gwarancja ? ;-)

Papugasy mieszkają razem od prawie 5 miesięcy, ale nie można powiedzieć żeby łączyła je zażyłość. Art mówi że to musi potrwać, no to my cierpliwie czekamy :)

Czasem Shaylo pogoni Cookie, czasem odwrotnie, ale oprócz ganiania i uciekania nie widziałam żadnych objawów agresji. No to chyba nie jest tak źle jak na przyszłe małżeństwo ?..
.

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu