10.5.08

Przystanek czterdziesty dziewiąty

Generalnie to nie mam się czym chwalić, robótka leży odłogiem, czasem przerobię ze dwa rzędy i odkładam, w tym tempie nie zdążę przed zimą na pewno!
Co prawda blezerek będzie raczej mało zimowy, po zimie przyjdzie przecież następna wiosna, może na tę następną zdążę :)

Swoich sukcesów nie posiadam, pochwalę się więc swoim dzieckiem i jego ostatnimi wyczynami.

Postanowił Jaś upiec nam coś słodkiego.

Wyszukaliśmy przepis Magdy B. na muffinki i ...


Voilá!






Nie powiem, pyszne były :)



Jedliśmy już muffinki czekoladowe, orzechowe, najsmaczniejsze wyszły malinowe mmmmm .....


W planach ma Jaś muffinki wg.Nigelli Lawson - z pomarańczowym sokiem. Muszę mu tylko dostarczyć produktów bo chwilowo w domu zabrakło mąki i innych surowców cukierniczych.


Eh, marzę sobie cichutko że może kiedyś zapragnie Jaś nauczyć się gotowania i wtedy nareszcie sobie wreszcie od kuchni odpocznę ... ;-)


.
.


Tak się już chwalę nie swoimi sukcesami, to pochwalę się jeszcze czupryną jednego z moich tulipanów:
.






To już jeden z ostatnich w tym roku, szkoda, zdążyłam się z nimi zaprzyjaźnić ...

Już wiem że jesienią dokupię kolejne odmiany. Czekanie na ich kwitnienie wiosną jest cudowne (zwłaszcza kiedy sie zapomniało co dokładnie się kupiło i gdzie posadziło ;-)

Ten też jest niezły, prawda ?

.