Przystanek dziewięćdziesiąty czwarty

Moja aztecka kamizela ma juz gotowy tył. Troche mi schodzi na tym dłubaniu, bo napchałam warkoczy jak szalona. O tak to wygląda:




Włóczka śliczna, warkocze też wyglądają nieźle, ale oczywiście już doszłam do charakterystycznego dla mnie i mojego robótkowania etapu pt. "chyba przestało mi się podobać"... Nie wiem co to za wada genetyczna, ale nie pamiętam żeby jakaś robótka podobała mi się od początku do końca. Pewnie dlatego tyle z nich rzucam w kąt i wracam do nich po miesiącach (albo i nie). No ale postanowiłam azteki nie rzucić za żadne skarby, choć już mi właśnie chodzą po głowie pytania: a na co mi taka długa kamizela, a że będzie wystawać spod kurtki, a że w ogóle dlaczego takie jaskrawe kolory sobie wybrałam, że wcale do mnie nie pasują, itp itd.
Staram się tych myśli nie słuchać i dłubię dalej, tym bardziej że wieczór w wieczór nadrabiamy rodzinne zaległości telewizyjne przy "Lostach" :) , więc siedzę, gapię się i dłubię te moje warkoczyki.

Mam nadzieję że nie zdołam się do tej mojej kamizeli całkiem zniechęcić, szkoda by było ją zostawiać na lato ;-)
...
Kurczę, zima zaszalała w tym roku na całego!
Nie wiem co górale powiadają o mroźnym styczniu, ale mimo wszystko mam nadzieję że do wiosny niedaleko...
Co prawda, jako świeżo upieczona właścicielka psa muszę nieco zrewidować swoje skostniałe antyzimowe poglądy: zimowe spacery z psem są fantastyczne :)
Pies nam się trafił wybitnie śniegolubny, zamiast wodołazem jest chyba śniegołazem ;)
Oto więc jak wygląda nasz czarny pies śniegołaz w pełnej krasie:

Zdałam sobie ostatnio sprawę że Aron, jako moje najmłodsze dziecko, wypełnił lukę jaka pojawiła się po tym jak moja najmniejsza panienka stała się nastolatką :) Przez lata zawsze miałam jakiegoś maluszka obok siebie, najpierw małych chłopczyków, później kiedy oni dorośli, była jeszcze mała dziewczynka. A kiedy i ona dorosła, nagle zrobiło mi się smutno że już nie mam małego dziecka... No i znowu MAM !!! :)
Aronek dostał od Mikołaja kolczastą piłeczkę, która stała się natychmiast jego ukochaną zabawką. Chodzi z nią wszędzie, a jak się zapodzieje to szuka aż znajdzie. Śpi z piłką przy buzi, a kiedy w nocy przenosi się z miejsca na miejsce, piłka przenosi się razem z nim :)


Przypomina mi malucha targającego ze sobą wszędzie pluszowego misia :)
..

Komentarze

  1. zrób do kańca te kamizelkę.Najwyżej całą sprujesz.Ja swoją zrobiłam ,zszyłam i stwierdziłąm ,że coś mi się w niej nie podoba i teraz czeka albo na sprucie albo poprawienie jej kołnierza i pochowanie wszystkich nitek.Co do pieska to piekny jest.Nasz Benuś też szaleje w śniegu.Całuski dla wszystkich.Może wreszcie się odwiedzimy?????????

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolory faktycznie piekne.... Na temet warkoczyc sie nie wypowiadam, bo i tak wiadomo, co wystekam :-))) Kamizelka Ci po to taka dluga, zebys po nerach nie marzla. Spod kutrki ma wystawac, zeby wszyscy widzieli jaka masz super kamizele. Kolory takie jaskrawe po to, zeby poprawic humor i jak zalozysz do czegos w Twoich kolorach, to na pewno wyjdzie ciekawy zestaw, w ktorym sie dobrze czujesz. Masz jeszcze jakies pytania??? Ja Ci wszystko wytlumacze :-)))) Piesio jest przecudny; moi znajomi mieli nowofunlanda i nie mogli spokojnie plywac w jeziorze, bo on uwazal za stosowne ich zaraz ratowac :-))) Pozdrawiam najmocniej! B

    OdpowiedzUsuń
  3. KD: No no, jak szybko dałaś sobie radę ze wszystkimi moimi watpliwościami, jak tylko coś nowego wymyslę zaraz Ci dam znać :)

    Dorotka: no przyjedźcie wreszcie to sie odwiedzimy!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. oki.Tylko kiedy.Amoże najpierw wy do nas,bo my jakoś sie wybrac nie możemy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie rzucaj!!! Te kolory są tak piękne że naprawdę aż się ciepło robi od samego patrzenia. Aronek boski jest i już. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz