22.2.09

Przystanek sto piąty

Na przekór pogodzie, powtarzam sobie od wczoraj: "Już za miesiąc będzie kalendarzowa wiosna..." I tego będę się trzymać :)

Choć w ogródku mam tak:




W domu jest tak:
Zdjęcie robione było na dzień przed ostatnimi opadami śniegu, dlatego za oknem nie jest jeszcze biało. Ale kliwia w te zimowe dni bardzo podnosi nam temperaturę w domu :)

A tak na marginesie, hippeastrum "black pearl" stoi już w rządku razem z innymi na kuchennym oknie... Grunt to spełniać swoje marzenia, przynajmniej te nieduże :)
Fotki nie mam, zrobię w następny weekend. Na kwiaty to pewnie sobie troszkę poczekam, ale już zaczęłam się na nie cieszyć :)






2 komentarze:

  1. czasem spełnienie małego marzenia cieszy bardziej, byle do wiosny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojojoj, ten amarylis wywolal u mnie slinotok... Ale mam juz tyle zielska w domu, ze chyba bym go musiala sobie postawic na lozku :-))) Pozdrawiam, B

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu