Przystanek sto trzeci

Ale dziś szaro i smętnie...
.
Nici z sesji zdjęciowej, bo po pierwsze nie skończyłam plisek, a po drugie, będące przyczyną pierwszego, cały mój wolny czas spędziłam w ten weekend przy kamyczkach...

No ale udało mi się przynajmniej sportretować córeczkę w turkusach:







Pora co prawda już prawie wiosenna, ale lepiej późno niż wcale ;-PP
Przyda się na przyszły rok, pod warunkiem oczywiście że ulubiony dzisiaj kolorek się pannie nie znudzi ;-)

A tymczasem, w ogródku coraz więcej wiosennych obrazków... Widok kiełkujących krokusów po prostu mnie rozczulił:




Jeden z kwiatów ciemiernika już się rozwija, chociaż cały czas kryje się jeszcze pod liśćmi:




Amarylisy w domu też się troszkę ruszyły:




Bardzo jestem ciekawa czy i jak zakwitną. No i już oczywiście mam następną pokusę.

Znalazłam na allegro amarylisa 'Black Pearl' :

.
Jeśli ma naprawdę taki kolor jak na zdjęciu, to musi być przepiękny... No, nie mówię, że natychmiast go sobie kupię, ale ogłaszam niniejszym że JEST w moich planach... Ogłaszam to właściwie tylko dlatego że nie miałabym jak schować go przed moim Ukochanym, a jak sobie tu przeczyta, przetrawi, przyzwyczai się do tej myśli, to potem łatwiej zapomni... ;-PPP
.
Nieee, nie mogę przecież narzekać na mojego Mężulka, który ze stoickim spokojem znosi widok coraz to nowych pudełek i pudełeczek z kamyczkami i koralikami, oraz naprawdę cieszy się z robionych przeze mnie biżutków :) Mam wrażenie, że woli to moje dłubanie kamyczkowe od "sznurków", jak nazywa moje piękne włóczki, choć parę lat temu zdarzyło mi się zrobić mu parę sweterków, które nawet chętnie nosił, a kolczyków mu przecież raczej nie zrobię ;-PPP
.
A tak a propos kamyczków, uległam jeszcze jednej pokusie. Sami zobaczcie:

.




To jadeit soocho, inaczej bowenit. Tak sie zauroczyłam tymi kamieniami, że choć to nie całkiem moje kolory, musiałam je mieć! I mało tego, zamierzam sobie z nich zrobić piękny naszyjnik i jeszcze piękniejsze kolczyki ...
Tylko kiedy?
.
Naprawdę nie mogę się już doczekać światła dziennego! Nic się nie da robić w takiej ciemnicy! Czekam na weekend ze wszystkim, nawet z obejrzeniem zakupionych przez internet kamyków, nie mówiąc już o robieniu biżuterii. Ehhh :-/
.
Swoją drogą, ostatnio zastanawiałam się nad tym jak bardzo zmienił się mój stosunek do noszenia biżuterii. Przez całe lata nie nosiłam żadnych ozdób, do czasu aż sama zaczęłam je robić. A wszystko zaczęło się dopiero, kiedy przekłułam sobie uszy, czyli dwa lata temu. A wszystkiemu właściwie winna jest moja córka, która tak bardzo chciała nosić kolczyki i tak bardzo mnie o to prosiła, że nie miałam sumienia jej odmówić, tym bardziej że moja Mama mi nigdy na to nie pozwoliła, a kiedy już byłam dorosła to przestało mi na tym zależeć. A teraz nagle oświeciło mnie, że razem z Martą sobie strzelimy dziurki w uszach ... i sobie strzeliłyśmy!
.
Niesamowite czego to jeszcze można "na starość" spróbować... :)
.
I w tym miejscu uprasza się Wiadome Osoby o nie wytykanie mi tego co już naprawdę dobrze wiem, że prawdziwe, świadome życie zaczyna się po 40-tym roku życia, ze szczególnym uwzględnieniem 44-go roku...
A co się może wtedy wydarzyć... ho ho ho!... Oczywiście trzeba tego chcieć ... ;-PPP
.
Kto z Was, drodzy moi, jeszcze tego nie wie, to na pewno się o tym w odpowiednim czasie przekona, zapewniam :)
.

Komentarze

  1. o, zjadlo mi komentarz ...

    jesli bedziesz kupowac sobie amaryli, to plisku, plisku i dla mnie. Sklepy z kfiatkami mi jakos nie po drodze. Zastanawiam sie tylko, czy nie trujace, bo capri jak kosiarka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm, to byłoby świetne wytłumaczenie: kupuję właściwie dla seku, a sobie tak przy okazji ;-))))

    OdpowiedzUsuń
  3. przyjęłam,że mam Ci nie wytykać,KTO NAMÓWIŁ TWOJĄ CÓRKĘ DO KOCZYKÓW :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, w sumie nie lubie jak KTOKOLWIEK mi COKOLWIEK wytyka... ;-PPP

    OdpowiedzUsuń
  5. no to ja nie wytykam, nic nie mowie poza:
    slicznie slicznej modelce oraz faaaajne rumowisko. reszte omine milczeniem, hrehrehre

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm, widzę już po której części rodziny mam słabość do turkusów, Droga Ciociu :) i chyba dobrze, że Marcie stanęło tylko na pojedynczych kolczykach w uszach zamiast jak Twojej Chrześnicy - wszędzie gdzie się da :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoje kamyczki wyglądają jak cukierki! *^v^*
    Co do wieku, to ja dopiero czekam na tę czterdziestkę, z tego, co na razie widzę wokół siebie, to będzie fajnie! =^o^=

    OdpowiedzUsuń
  8. Czapka super! Nie dziwne, ze cora lubi turkusy, bo bardzo jej w nich pieknie :-) Wiosna? Jaka wiosna, dzisiaj wyrznelam na lodzie i mam obite kolano plus dziure w ulubionych spodniach... Cos z tym noszeniem wlasnorecznie robionej bizuterii jest; jedyne kolczyki jakie nosze to te zrobione przez mnie. Na kupowana bizuterie popatrze, a i owszem, ale to nie jest MOJE, nie moj styl i nie moja osobowosc... Co do czterdziestki - jeszcze sobie na nia poczekam, ale tesknie do tego stanu duszy, ze mentalnym punktem wyjscia jestem ja, a nie zadowalanie calego swiata dookola mnie... Dziekuje za interesujacy i dajacy do myslenia wpis :-) B

    OdpowiedzUsuń
  9. KD: Swietnie to ujelas, wlasnie o to chodzi :) Co do zimy, nie wierze, u nas wiosna i juz !

    Brahdelt: a mi przypominaja winogrona, mmmmm.... ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ha! znaczy jednak WIERZYSZZ w to moje filozofowanie! ha!
    KD - to wlasnie m.in. o to chodzi. Jak rowniez o to, ze sie bardzo zmienia tzw oska zycia ;) cos jakby sie leciutko przestawila ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Spojrzalam na zdjecia i zobaczylam winogrona, , czerwone, rozowe, zielone, zoltawe - winogrona , tylko czemu one takie okragle?
    Dopiero do mnie dotarlo, ze to kamyki i ze beda z tego kolczyki i nszyjniki.
    Cale zycie nosilam klipsy, rok temu przeklulam sobie uszy dla pewnych przeslicznych konikow morskich z brzuszkami z bursztynu i klipsy poszly w kąt, a ja ostatnio nosze w uszach cudenka autorstwa Ani.

    A moja corka nie nosi nic...:(
    qd

    OdpowiedzUsuń
  12. Qd, córkę należy bezwzględnie zarazić !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. to tak samo jak ja:) przekłułam sobie uszy tuż przed 40 bo moja córcia nie bardzo chciała nosić mamine kolczyki ;), a teraz mogę nosić swoje.....
    robię biżu od kilku lat...

    a u nas dzisiaj wiosna była :) właściwie tylko słoneczko, bo temp. tylko 5 stopni
    jak zaświeciło to dopiero było widać jakie okna brudne ;), chyba jutro będzie mycie okien ...

    OdpowiedzUsuń
  14. Eh, no i gdzie ta wiosna, u nas dzis rano bylo -5 stopni, brrrrrr

    OdpowiedzUsuń
  15. witaj! Dziękuję za odwiedziny. Poszperałam Ci tutaj, spodobało mi się i zostaję na dłużej.
    Mizianki dla Aronka!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz