Przystanek sto siedemnasty

No i co ja poradzę na to, że o tej porze roku ze wszystkich moich wariactw najbardziej przyciąga mnie ogródek?... Zamiast bloga robótkowego robi się tutaj blog prawie ogrodniczy ;)

Zresztą czy ja kiedyś coś mówiłąm o blogu robótkowym? Chyba nieeeeeee .... ;-PPP

Są te moje przystanki trochę od sasa do lasa, takie jak moje pasje, a może też trochę takie jak całe moje życie ?.. ;-)

No to zarzucę Was dziś kolejnymi fotkami liliowców, bo rude już przekwitają, a zakwitają inne kolory.






Śliczne są, ale im dłużej im się przyglądam, tym bardziej wydają mi się podobne... Chyba już pora na jakieś nowości ;-PP
Co prawda dopiero co się zarzekałam że więcej liliowców mi się w tym kąciku nie zmieści, ale dziś właśnie zmieniłam zdanie. Gdyby tak przenieść rudzielce gdzie indziej, bo są zdecydowanie za wysokie, trochę mi tu przeszkadzają, to od razu będzie miejsce
na jakąś inną odmianę. Może jakąś szlachetniejszą, dwukolorową? Hm.. muszę to przemyśleć i przejrzeć aukcje na allegro :)))

Kiedy pstrykałam wczoraj fotki gailardiom,
.

.
... przyplątał się do nas śliczny, puchaty trzmiel

.
.

No to też mu kilka fotek machnęłam, co mu będę żałować, to takie ładne i pracowite stworzonko, niech ma swoje miejsce na przystanku ...
.



A na koniec dzisiejszych kwiatowych fotek pochwalę się kwiatem akantu, dzięki Małgosiu, zobacz jak dobrze się u mnie ma :)




Ciąg dalszy ogrodowego chwalipięctwa niewątpliwie nastąpi ...

Komentarze

  1. Przepiękne masz rośliny w Twoim ogrodzie! Ach jak ja bym tak chciała: sadzić, pielęgnować, obserwować jak rosną i się rozwijają... Niestety niewykonalne :-/ Nawet na balkonie w tym roku nic nie mam (z rozsądku, bo nie miałabym kiedy podlewać)
    Nieustające głaski dla Aronka!
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  2. Ano to chyba tylko trzeba wierzyc, wierzyc, i ciagle wierzyc ze kiedys sie wreszcie bedzie mialo ogrod... U mnie ta metoda zadzialala :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz