Przystanek sto szesnasty

Lato, nareszcie lato!
Co prawda, zgodnie z moją kłapouszą filozofią, początek lata to już niestety zapowiedź jesieni, staram się jednak dzielnie chwilowo o tym nie pamiętać :)

Trochę za bardzo deszczowe jak na mój gust to lato, ale pamiętając o szukaniu dobrych stron wszystkiego, myślę sobie że się w tym roku nie przemęczę podlewaniem ogrodu :)

A zieleń rośnie aż miło spojrzeć, co prawda ta niechciana szybciej od tej pielęgnowanej, ale cotam! Co zdąże to powyrywam, a czego nie wyrwę, to rośnie dalej. Jestem przecież zwolenniczką ogrodów naturalnych ;-PP

W tym roku doczekałam się wreszcie prawdziwej kępy liliowców. Uwielbiam je. Udało mi się wiosną przesadzić je wszystkie w jeden kąt, niestety wygląda na to że więcej się ich tam nie zmieści ...


Zresztą lubię wszystkie kwiaty :) Nagietki sieją się u mnie same i tam gdzie chcą ...
Tutaj w objęciach gailardii:
Lada moment zakwitną też floksy:

No i moja ukochana jeżówka, którą przesadziłam jesienią na inne stanowisko, a w tym roku, nie znalazłszy jej na starym miejscu, biadoliłam że przemarzła... Ileż było radości kiedy "niespodziewanie" pokazała się na samym środku mojej bylinowej rabatki ;-PPP
Jakie to szczęście że skleroza nie boli ;-)


To na razie tylko pączki, ale jakie już piękne!


Mimo deszczowej pogody, która upodobała sobie zwłaszcza weekendy, co jakiś czas udaje się nam spędzić parę godzin w ogrodzie, czasem na pracy, najczęściej jednak na błogim lenistwie :) Oj, fajnie się na powietrzu leniuchuje ! Nie mogę doczekać się urlopu, bo choć nigdzie się nie wybieramy, dwa tygodnie nielimitowanego ogrodowego lenistwa to naprawdę niezła perspektywa!

Nasza trzódka lubi wietrzyć się razem z nami.




Świnek-Muminek ma własny wybieg, bo bez wybiegu natychmiast daje nogę w świat. Świat jest taki kusząco wielki, że wprost nie można przecież usiedzieć w miejscu!



Aron przygląda się ciekawie poczynaniom prosiaczka:



ale po chwili filozoficznie zamyśla się nad marnością tego świata ...


A ja? Ja gorączkowo dzielę swój wolny czas pomiędzy rodzinę, ogród, dom i kamyczki, niekoniecznie w tej kolejności ;)
Ostatnio, jak widać, znów naprodukowałam trochę błyskotek:

Ale to już historia z całkiem innego bloga... Kto lubi oglądać świecidełka, to go zapraszam do mojego rumowiska :)




Komentarze

  1. Czochraczek Muminek pewnie chciałby towarzystwa :) Może pomóć ?
    Aroniusz jak zwykle uroczy ( miałam zdjęcia dostać ). Liliowce też bardzo lubię ale mam tylko trzy .

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, wiem obiecalam Ci rude, ale poczta roslinek nie lubie wysylac ;-P

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie mnie obiecałaś , ale chętnie przygarnę jak się rozrosną :)
    No nie upominałabym się przecież w taki sposób .

    OdpowiedzUsuń
  4. ale tego ogrodzenia to ostatnio chyba nie bylo ...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz