21.11.09

Przystanek sto dwudziesty ósmy

Mój piesek postanowił się uniezależnić od mamusinego pisania i założył własnego bloga :)
.
No, teraz dopiero się dowiemy co mu tam w główce siedzi...
Aż się boję ;P
.
Swoją drogą, często się zastanawiam o czym to Aron duma, kiedy tak leży sobie i spogląda na nas z zamyśloną miną. Bo że myśli, to nie ulega dla mnie wątpliwości...
.
.

Ja tymczasem nabyłam sobie garść wełnianej czesanki, żeby nauczyć się przędzenia na kołowrotku.




Póki co, nie mam się czym chwalić, chyba tylko tym że kołowrotek na szczęście okazał się być sprawny w 100%, wszystko już sobie sprawdziłam i przećwiczyłam, tyle że jakoś nie wychodzi mi jeszcze samo przędzenie ;-PP

Ta głupia czesanka wcale nie chce się zmieniać w nitkę, tylko się rwie natychmiast jak tylko zaczynam ...

Ehh, zazdroszczę Basi-Fanaberii praskiego kursu przędzenia, ciekawe czy u nas kiedyś, gdzieś, ktoś ... No w każdym razie nie zamierzam łatwo rezygnować, może po prostu to, co zakupiłam na allegro, nadaje się tylko do filcowania a nie do przędzenia?

Jest oczywiście i na to sposób, nazywa się e-bay.co.uk, jest tam pełno czesanek specjalnie do przędzenia przygotowanych, pewnie nie wytrzymam i nabędę. Ale póki co, jeszcze trochę poduszę to co mam.
W razie co, przecież filcować też się chętnie nauczę, hihi...
.
.

Byliśmy dziś na pięknym leśnym spacerze, mamy tych lasów koło siebie tyle, że jest w czym wybierać w weekendy, mimo że mieszkamy przecież tak blisko Warszawy.
.












No i ja właśnie o tych lasach. Niech mi kto powie, dlaczego ludzie tak strasznie w lasach śmiecą??? Jestem tym zszokowana, to dla mnie niepojęte zupełnie. Nie da się przejść lasem żeby nie natknąć się na ślady człowieka: butelki, puszki, papiery, a czasem wręcz torby pełne śmieci...
Być może, niestety, jest to specyfika lasów podmiejskich, ale dla mnie i tak dalej zjawisko niewytłumaczalne.

Nie wiem, czy ja jestem z kosmosu, czy jak?... Nigdy bym nie wyrzuciła butelki, czy nawet papierka po kanapce w lesie. I wiem że moje dzieci też by tak nie postąpiły, mimo że nie pamiętam, żebym im kiedykolwiek wykłady na ten temat robiła. No więc nich mi kto powie, dlaczego taka masa ludzi w taki sposób postępuje? Dlaczego nie mają żadnego szacunku do przyrody, dlaczego nie potrafią docenić uroku nie zanieczyszczonego lasu?! I na co komu te wszystkie dumnie zwane szkolne lekcje ekologii, wielkie akcje sprzątania świata, skoro z własnego domu dzieciaki nie wynoszą miłości i szacunku do otaczającego nas środowiska.

Ehh, rozgadałam się strasznie, wiem, ale za każdym razem kiedy widzę te ślady ludzkiej głupoty, to aż mnie trzęsie. My, ludzie, wszystko co mamy to zmarnujemy. Niestety.



5 komentarzy:

  1. wszędzie ten sam śmieciowy problem, a ja ponoć z kosmosu jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nooo, mnie też trzęsie. Najchętniej zaczęłabym donosić, ale nigdy nikogo za rękę nie złapałam. A pani z firmy wywożącej śmieci opowiadała mi, że wiele rodzin nie zapełnia worka 120 l raz na miesiąc!!! Wiadomo dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie tak mi się wydawało,że widziałam u Ciebie kiedyś kołowrotek.
    Póki co posiadam niewielką wiedzę teoretyczną i wydaje mi się,że czesanka jaką masz powstała z krótkiego włosa. Takie cudo doskonale nadaje sie do filcowania, ale wprawne ręce coś z tego również skręcą. Nitka musi być grubsza( potem z tego lepiej zrobić 2ply lub 3ply).Być może rwie się z powodu zbyt szybkiego wrzeciona, Sprubój z innymi ustawieniami. Po warsztatach służę radą :)

    A na śmieciarzy to słów brak!

    OdpowiedzUsuń
  4. W słowie " spróbuj" namieszałam z "u"...ale przysięgam, wiem jak się pisze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieki, juz chyba chwycilam o co chodzi, wczoraj caly wieczor skrzypialam kolowrotkiem. Dzis albo jutro napisze wiecej ( i pokaze :)

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu