29.12.09

Przystanek sto trzydziesty trzeci

Kolejne Boże Narodzenie za nami.

Kiedyś denerwowało mnie, że grudzień przemyka tak szybko, ledwie się zacznie, ledwo człowiek się rozejrzy, o Świętach pomyśli, a już nadchodzi styczeń. Dziś już umiem podejść do tego ze stoickim spokojem, ot po prostu wiem, że co roku tak jest i zawsze tak będzie.

Może to właśnie dzięki temu udaje mi się nie wpadać w przedświąteczny szał, a może też po prostu zwyczajnie nigdy nie mam na to czasu...

Tak sobie myślę, że w przyszłym roku może wezmę ze dwa wolne dni przed Świętami, po to żeby właśnie trochę pobiegać przedświątecznie i poszaleć, ale z drugiej strony, czy nie lepiej, tak jak teraz, zachować te dwa wolne dni na PO Świętach ?...Bo właśnie tak dobrze mi teraz, siedzę sobie w domu, porządnie się wysypiam, z dużą dozą tolerancji przyglądam się szalejącej za oknem zimie, ba, nawet chwilami mi się to podoba, szczególnie wieczorem, w czasie spacerów z Aronem, gdy wszystko dookoła wygląda jak w bajce...



Wiem, że już za parę dni pewnie zmienię zdanie, ale póki co, niech sobie będzie zimowo, a co mi tam.
Taka mnie zresztą refleksja naszła ostatnio, przy świątecznym oglądaniu głupiego filmiku z wspaniałą Meryll Streep i jeszcze wspanialszymi dawno nie słuchanymi piosenkami "Abby".
Nie pamiętam która z bohaterek powiedziała coś takiego, że wraz z upływem lat pogodziła się ze wszystkimi porami roku, jesieniami i zimami. I ja tak sobie myślę, że może powinnam już przestać tak pomstować na tę paskudną zimę?.. W końcu ona i tak jest i będzie co roku...
Hm, a może powinnam popracować trochę nad sobą i spróbować, o ile nie od razu pokochać zimę, to chociaż przestać tak strasznie jej nie znosić...
.
Choinkę mamy w tym roku wysoką, szkoda było ją ucinać, więc stoi w hallu przy schodach, niejako między piętrami. Przynajmniej raz nie trzeba się było męczyć z nakładaniem choinkowego czubka :)

Fotki choinki wychodzą mi wszystkie nieostre, więc tylko kawałek dla udokumentowania jej międzypiętrowości :)




Mikołaj, jak to Mikołaj, znowu w tym roku trochę poszalał, cała rodzina ma co poczytać i w co się ubrać, a ja dodatkowo jeszcze mam co pokręcić :)
.

Osoby wrażliwe pragnę uspokoić, że w naturze kolory są trochę bardziej przygaszone :)

Co prawda, jeszcze nie miałam kiedy spróbować kręcenia, ale już od pierwszego wejrzenia czuć niesamowitą różnicę w jakości. Miękka i piękna jest ta wełna. No i pasma są długie, zupełnie co innego niż to z czym miałam dotąd do czynienia. Jak coś ukręcę, to oczywiście nie omieszkam się pochwalić :)


I jeszcze piękną książkę dostałam, ostrzyłam sobie na nią zęby już od jakiegoś czasu, no i mam :


Fantastyczna! Polecam wszystkim którzy nie dość że lubią zwierzęta, to jeszcze chcą sobie o nich wiedzę uporządkować. A oprócz wielu naprawdę ciekawych informacji są tu też przepiękne zdjęcia. Warto zamówić sobie u jakiegoś sponsora ;) Ja tak zrobiłam i jestem zachwycona :)
Mój Mikołaj jest the best! ;)





2 komentarze:

  1. Choina piękna...i cudne bombki!

    Wełenkę poznaję, Daniela mi mówiła,że dostała takie piękne zamówienie z Polski :)
    Ja,zakochałam się w tym groszkowym kolorze. Czesanki na pewno będą kreciły się doskonale, nie mają też żadnych niespodzianek w postaci moli i pięknie pachą! Jeśli masz w domu kasztany,wrzuć parę między czesanki. To lepsze niż lawenda.

    Przytoczyłaś piękne słowa...

    No i kręć,bo już nie mogę się doczekać,co z tego zrobisz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bombki mam prawie ze antyki, jest tam pare z mojego dziecinstwa ...
    A Daniela jeszcze niejedno zamowienia dostanie, oj niejedno ... :)

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu