5.5.09

Przystanek sto trzynasty

Tak jak nie doceniałam urody hiacyntów, właściwie nie przepadałam też nigdy za tulipanami. Kto wie, może to z winy ósmomarcowych czerwonych tulipanów, oklepanego gadżetu rodem z poprzedniej epoki? Takie wspomnienia zostają człowiekowi w głowie na całe życie.

Na szczęście ogródek wyleczył mnie skutecznie z tych wspomnień...

Już wiem że kocham tulipany i choć mam ich już całkiem dużo, jak na gabaryty mojego ogrodu, to z pewnością co roku będzie ich więcej!

Smutno mi tylko, że tak szybko odchodzą.

Będę się chyba rozglądała w tym roku za jakimiś późnymi odmianami, bo te kilka tygodni tulipanowych grządek to dla mnie stanowczo za mało :)

No to popatrzcie sobie na tulipanki Anki:





4.5.09

Przystanek sto dwunasty

Na moim przystanku prawdziwe trzęsienie ziemi :)

Nie mogę do dziś ochłonąć po środowym koncercie...

Przez dwa lata czekałam na niego z biletami w garści i wiedziałam dobrze co robię!

Niesamowity nastrój tego wieczoru, wspaniały głos Antony'ego i ta jakaś niezwykła aura którą emanuje, do dziś to wszystko wciąż wypełnia moj umysł.

No niestety, 16-ty rząd jaki mi zaoferowano za moje nieoddane bilety z Kongresowej, to nie było TO. Zdecydowanie za daleko!...

Nie widziałam dobrze twarzy Antony'ego, na początku byłam z tego powodu strasznie zła. Ale tylko przez chwile, bo później ta odległość przestała mieć jakiekolwiek znaczenie.

W którymś momencie pomyślałam sobie wręcz że chyba to dobrze że nie siedzę bliżej... Jeszcze bym się z tych emocji rozpękła na dwoje!...

Co za głos, co za wspaniała muzyka! Znacie? Nie znacie? Koniecznie posłuchajcie...

Nie wklejam tu żadnego linka ani gotowego video, bo nie wiedziałabym która piosenka najbardziej mi się podoba, od której zacząć Wam go przedstawiać. Ja lubię wszystkie. Każda jest piękna, niektóre jeszcze piękniejsze ...

Wystarczy wpisać w youtube 'Antony and the Johnsons'. Posłuchajcie, bo myślę sobie że warto go poznać :)

Eh, zatraciłam gdzieś swe młodzieńcze talenta pisarskie, tyle chciałabym jeszcze napisać ale słów mi brak. Miałam właściwie nic tu o koncercie nie pisać, bo świadoma jestem że i tak nie potrafię mówić o nim tak pięknie, jakbym chciała, ale z drugiej strony, nie mogę przecież pominąć milczeniem takiego Wydarzenia w moim życiu!...

:)

PS. Znalazlam prawdziwy skarb! Zapis warszawskiego koncertu na blogu tutaj .
Wielkie dzieki, henn.will! :)

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu