Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2009

Przystanek sto trzydziesty

Dziś dla odmiany przystanek biżutkowy, bo trochę się naprodukowałam to i się pochwalę, żebyście nie pomyśleli sobie, żem cała w sznurki wplątana :)
Wczoraj dopadło mnie natchnienie, zrobiłam sobie kilka rzeczy. Oto komplecik z barwionej lawy i muszli. Tak mnie ostatnio jakoś na brudne róże i fiolety wzięło:


A jak fiolety, to również fioleciska ;)
Kupiłam niedawno takie sobie dość ostre fioleciki lepidolitowe, ładne nieobrabiane kamyki.
No i dodałam muszelkę szarą i oksydowane ciemne rureczki srebrne, coby ten fiolet zjadliwy trochę uspokoić. Tak wyszło:.

Będę sobie jeszcze musiała dobrać (czyt. dokupić) coś na kolczyki, bo takieeego fioletu to nie mam wśród tych moich zapchanych pudełeczek...

A teraz komplet z korala, czerwony kolor też zawsze lubiłam.
Szczególnie jestem zadowolona z kolczyków, zresztą bransoletka też mi się podoba.
Jeszcze pewnie sobie machnę coś na szyję, ale to dopiero przy jakimś następnym ataku nachnienia. '

A to komplecik mikołajkowy dla pewnej pani. Mam nadzieję że …

Przystanek sto dwudziesty dziewiąty

.
.
A jednak udało się!
No nie powiem, trochę mnie to czasu i pracy kosztowało. Ale zmogłam dziada!
A oto i dowody:
.
.



.
.
No umówmy sie, wiem że nie jest to żaden ósmy cud świata, ale to pierwsza wyprzędziona przeze mnie wełenka :)

Bordowa już trochę cieńsza i ładniejsza niż szarości, na których trenowałam do oporu żeby wogóle się chciało skręcać, nawijać i ... n i e .. r w a ć!

Tak się zapaliłam do tematu, że zasnąć nie mogłam wczoraj, wyobrażałam sobie co z czym będę mieszać i jakie to fantastyczne włóczki spod mojej ręki wyjdą... Wariactwo kompletne!

No bo ja raczej nie będę przędła delikatnych cieniutkich moherków, mój ideał samodzielnie przedzonych włóczek jest bliższy temu:
.
.


.
Szalone, prawda? Więcej tego typu włóczek można sobie obejrzeć tutaj.
No co ja na to poradzę, że uwielbiam tego typu wariackie włóczki. Przez całe moje robótkowe życie marzyłam żeby móc sobie takich właśnie wariackich włóczek naprząść.
.
No to se wreszcie naprzędę :)
.










Przystanek sto dwudziesty ósmy

Mój piesek postanowił się uniezależnić od mamusinego pisania i założył własnego bloga :)
.
No, teraz dopiero się dowiemy co mu tam w główce siedzi...
Aż się boję ;P
.
Swoją drogą, często się zastanawiam o czym to Aron duma, kiedy tak leży sobie i spogląda na nas z zamyśloną miną. Bo że myśli, to nie ulega dla mnie wątpliwości...
.
.

Ja tymczasem nabyłam sobie garść wełnianej czesanki, żeby nauczyć się przędzenia na kołowrotku.




Póki co, nie mam się czym chwalić, chyba tylko tym że kołowrotek na szczęście okazał się być sprawny w 100%, wszystko już sobie sprawdziłam i przećwiczyłam, tyle że jakoś nie wychodzi mi jeszcze samo przędzenie ;-PP

Ta głupia czesanka wcale nie chce się zmieniać w nitkę, tylko się rwie natychmiast jak tylko zaczynam ...

Ehh, zazdroszczę Basi-Fanaberii praskiego kursu przędzenia, ciekawe czy u nas kiedyś, gdzieś, ktoś ... No w każdym razie nie zamierzam łatwo rezygnować, może po prostu to, co zakupiłam na allegro, nadaje się tylko do filcowania a nie do przędzenia?

Jest oczy…

Przystanek sto dwudziesty siódmy

Muszę się zmobilizować i coś wreszcie napisać na przystanku, bo co poniektórzy się ze mnie naśmiewają , że wyróżnieniem się tak bardzo chwalę że mi go szkoda niżej opuścić i dlatego tak długo nic nie powiesiłam nowego ;)
No po tym co Skrzacik o optymizmie wiejącym z przystanku napisał, to naprawdę ciężko się zastanawiam jak tu podołać wyzwaniu i przestać na te jesień paskudną klapouszyć ...
Może po prostu zastosuję myślenie Synka mojego, który w celu pocieszenia zgęsiałej tą porą roku mamusi, udowodnił mi w sposób klarowny i oczywisty że połowę listopada możemy w zasadzie traktować jako zbliżający się wielkimi krokami koniec jesieni, jednej z tych dwu pór roku których tak bardzo nie lubię... Czyli że połowa już prawie za nami! Jednym słowem: już coraz bliżej do wiosny! Brzmi fajnie, czyż nie ?
Grudzień zresztą pryśnie tak szybko jak szybko się zacznie, a to za sprawą przygotowań światecznych. Potem już tylko przetrzymać styczeń, luty będzie krótki a w marcu już nic wiosny nie zatrzyma...…

Przystanek sto dwudziesty szósty

.
.
.

Przystanek będzie dziś ekspressowy, wstąpiłam tu tylko po to, żeby podziękować kochanemu Skrzacikowi :) Zupełnie nie zasługuję na żadne wyróżnienia, ale miło mi bardzo!