Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2010

Przystanek zimowy

Nie da się ukryć, trochę tu jestem, a trochę jakby mnie nie było... . Zima ma to do siebie, że ja jej nie lubię i nie polubię. Więc zawijam się na zimę w emocjonalny kokonik i próbuję ją jakoś przeczekać. Nie będę Wam tu marudzić że mi smętnie, że mi ciemno, że brak mi energii i za mało ciepła. . Odezwę się pewnie niebawem. Jak tylko mrozy odpuszczą, jak tylko śniegi odejdą, jak tylko światła będzie więcej a z nim więcej energii do życia. . A na razie ogłaszam malutką przerwę zimową na Przystanku. Wiosna już blisko. :) . A to piękne zdjęcie znalazłam tutaj . Zajrzyjcie i zobaczcie ile tam ładnych fotografii. .
A w Nowym Roku życzę Wam wszystkim więcej zwykłych radości na co dzień, więcej cierpliwości do bliskich i dalekich, więcej ludzkiego ciepła i chęci zrozumienia. No i żeby życie było piękne. No to pa.

Przystanek sto pięćdziesiąty czwarty

Kusiło babę, kusiło, aż skusiło :)
.


Od jakiegoś czasu tak się przyglądam tu i tam co pięknego można ufilcować sobie z czesanki, a że czesanek ci u mnie dostatek, to tylko kroczek jeden do wypróbowania jak to smakuje ...
Hehehe, a już się zastanawiałam co ja pocznę z moim koszem pięknych czesanek z Pragi, bo odkąd spróbowałam farbowania, wolę sobie sama kolorki mieszać do przędzenia. Aż tu nagle ta-dam, oświeciło mnie!... Wszystkie się przydadzą!..
.
Oj, nie powiem, zasmakowało mi to filcowanie, nawet bardzo ...
.
Pierwsze koty za płoty może nie wyszły jakoś super profesjonalnie, hehe, ale głównie to ja chciałam zobaczyć czy to naprawdę da się samemu zrobić. Zakupiłam sobie więc na allegro mini-szaliczek z jedwabiu w zawrotnej cenie 3,5o zł, tak ostrożnie, żeby w ciemno kasą nie szastać,
.
no i proszę bardzo (się nie śmiać) ...
.
.

.
Najważniejsze w tym "dziele" dla mnie to, że się w ogóle zechciało kupy razem trzymać :)
.
To było wczoraj. Metoda filcowania była "na masująco". Wy…

Przystanek sto pięćdziesiąty trzeci

Pamiąteczki zasuszone - nieba róż.
Na pudełku tyrol i jabłoń.
Takie proste było wszystko: chleb i nóż.
a teraz gdzie opadło?
Takie proste byłyby lata
- zasuszone dziś w książkach płatki.
Jak obrazki zielenią odczuć?
Niewypukłe obrazki, gładkie.
[Nie ma ciebie, nie będzie, po co
szukać gwiazdek w czarnej sali?
Tylko pamięć wysycha - potok,
świat - klinika trocinowych lalek.]
Dziecinnieje mi ziemia znów
zamykana w tajemnice pudełek.
Oddalony smutek snów
jak nad śmiercią rzucona przełęcz.
Srebrny kluczyk. Nakręcane ptaszki -
- pomniejszone pozytywki zdarzeń.
A to wszystko maleńkie obrazki
powieszone na potężnym konarze.
K.K.Baczyński
.
To jeden z moich ulubionych wierszy Baczyńskiego. Od wielu lat go znam, od wielu lat go bardzo lubię, czasem go sobie powtarzam, a im jestem starsza, tym głębsze znaczenie mają dla mnie te słowa.
. W taki dzień jak dziś, nie sposób nie zagłębić się w myśli o przemijaniu. . Myślę o ludziach, których spotkałam w życiu a których już nie spotkam. Wszyscy byli dla mnie ważni, byli chw…

Przystanek sto pięćdziesiąty drugi

No i rzeczywiście, trochę jakbym się wrzecionem ukłuła...

Nie żebym w letarg zapadła, ale jednak w coś chyba udało mi się wpaść, w wir jakiś, czy w kieracik codzienny taki, co to się kręci i kręci bez końca, z rzadka tylko zatrzymując się na chwilę...

Dobra, dobra, nie będę narzekać, co roku marudzę na przyjście jesienno-zimowej szarugi, więc tym razem cicho sza, a ten co mnie zna i tak wie, co ja o tym wszystkim myślę ... ;)

Pogoda co prawda piękna, nie da się narzekać, mogłoby tak być aż do wiosny...

No ale światła jest coraz mniej, zanim człowiek się z pracy do domu dotelepie, zanim trzódkę nakarmi, zanim słoniki na siusiu przegoni, to prawie nocka już zapaść zdąży i niewiele można w ramach wolnych zajęć zdziałać. Ze mnie żaden "nocny marek", bo bez dziennego światła kolorów dobrze nie widzę. Taka moja prywatna odmiana kurzej ślepoty :)

Tak więc tylko w weekendy próbuję wyszarpnąć sobie wolne chwile na działalność dowolną. No i mało tych chwil, oj mało. A że mnie ostatnio na o…

Przystanek sto pięćdziesiąty pierwszy

Lato, lato i po lecie ...

No, może jeszcze nie całkiem, ale nie da się ukryć, że jesień coraz bliżej. No cóż, przyjdzie się z tym faktem oswoić ... Staram się, naprawdę.
.


Ostatnie wolne dni też minęły, spędziłam je w domu, próbując jak zwykle uszczknąć wszystkiego po trochu. Prawie się udało :)
.


Najwięcej czasu spędziłyśmy z córą moją na dekupażowaniu. Niezła zabawa z tymi wyklejankami, a co gorsza, wciąga! Mężulek widząc nasze zbiory serwetek, deseczek, buteleczek, pędzelków i pudełeczek, westchnął tylko że my jak się już za coś zabierzemy to naprawdę na całego...

I tak na wszelki wypadek spytał, jakie jeszcze pasje przewiduję w najbliższej przyszłości.


.
Pocieszyłam go czym prędzej, że poza tkaniem na ramie tkackiej chyba o niczym już nie marzę, ale zaraz przypomniałam sobie, że mam w planach rozwinięcie moich umiejętności w dziedzinie biżu (marzy mi się bliższe zapoznanie z obróbką srebra), kusi mnie ogromnie filcowanie, ale niekoniecznie koralików, raczej większe gabaryty, szmaty, torby…

Przystanek sto pięćdziesiąty

Moja hortensja już wie, że będzie różowa. Nie mogę się doczekać kiedy się wybarwi. Mam tylko nadzieje, że moim słonikom nie wpadnie do głowy jakiś głupi pomysł w związku z kwiatową grządką, bo już nieraz udowadniały że potrafią bez wysiłku przeskoczyć wszystkie ustawione przez nas płotki i zasieki. Ehh, nawet nie chcę pomyśleć co by było...

Tymczasem urlop się wziął i skończył. Jutro znowu do roboty. Staram się nie wpadać w depresję, całe szczęście że będę trochę wcześniej wracać do domu, no i póki trwają wakacje, wstawać też nie muszę o świcie!

Spędziłam ten urlop niezbyt pracowicie, no i fajnie - przynajmniej czuję się wypoczęta!
Z wielkich porządków w domu i ogrodzie nici, ale tu mogę winę z czystym sumieniem zrzucić na panujące upały, a nie na swoją niechęć do pracy. ;)

Biżutków nie tknęłam palcem, choć parę razy byłam naprawdę blisko. Jeden dzień bawiłam się z córcią w decoupage, zaczęte pracki leżą sobie i czekają na miłosierne stukrotne lakierowanie, jak już ono się dokona, to nie…

Przystanek sto czterdziesty dziewiąty

Parę dni wolnego, staram się nadrobić zaległości, pozałatwiać dawno czekające sprawy, zająć się wszystkim po trochu, no i jeszcze choć trochę odpocząć...



Nareszcie postanowiła zakwitnąć moja przewieziona dwa lata temu z ogrodu na wsi hortensja, tam zresztą też nie chciała kwitnąć. W tym roku jej zagroziłam że wyląduje w kompoście jeśli nie zakwitnie. Chyba się na serio wystraszyła ... Bardzo się z tego cieszę :)
. .
W ogóle piękne lato mamy w tym roku, ja akurat uwielbiam upały, nie narzekam na nie i nie jęcze. Tak szybko mijają te ciepłe pełne słońca dni, za chwile będzie po wszystkim i znów tyle miesięcy czekania na kolejną wiosnę ... Ehh....

A tymczasem zebrałam się wreszcie w sobie i uprałam "runo" moich kochanych szczekających alpaczek, pracowicie zbierane przez ostatnie miesiące :) .

Tak wyglądała, jeszcze na sucho, pierwsza partia psiej wełenki: .
.

A to już w kąpieli. Zapach mokrego psa - bezcenny ... .
.

Litościwie i z premedytacją nie pokażę fotek tej kąpieli kiedy już psie …

Przystanek sto czterdziesty ósmy

Ponieważ w oczekiwaniu na zakupione na allegro odczyniki, które "szły" do mnie jakoś wyjątkowo długo, odczuwałam nieodpartą potrzebę popełnienia kolejnego szalonego eksperymentu, nabyłam drogą kupna kilka chemicznych barwników do tkanin (oczywiście do dziś żałuję że nie kupiłam w Lądku sobie zestawu barwników Ashforda, tak jak Ela).

No i wypróbowałam je sobie, zamiast na białej, na jednej z moich na żółto pofarbowanych czesanek, bo oczywiście nie mogę nic zrobić w normalny, prosty sposób, muszę zawsze sobie trochę przekombinować.

Użyłam fioletu, brązu i turkusu. Chyba widać ? ;)))





No wiem, wiem, powinnam była farbować białą czesankę a nie juz ufarbowaną, ale sami wiecie, niektórzy ludzie już tak mają, że muszą sami wypróbować na sobie różne głupie pomysły, bo inaczej nie uwierzą że są one rzeczywiście do niczego. Ja tak właśnie mam, niestety.

Kolor tak naprawdę jest o wiele ciemniejszy, fotkę zrobiłam w pełnym słońcu więc wydaje się że jest znośny. Nie jest. Jest ciemny i dzi…