3.6.10

Przystanek sto czterdziesty siódmy

Ja oczywiście dalej walczę z kolorami :)
.
Po wyschnięciu, kurkumowo - kawowo - herbaciana czesanka wygląda mniej więcej tak ("mniej więcej", bo aparat niestety przekłamuje nieco kolory)
.



.
a tu w towarzystwie czesanki "czysto herbacianej" (ta na dole).
.


.
Jak widać, różnica odcieni jest niewielka, efekt w sumie daleki od tego co bym chciała osiągnąć, no ale są to w końcu moje farbiarskie początki, wiem że muszę być cierpliwa :)
.

Z cierpliwością co prawda u mnie nienajlepiej, ale nadrabiam uporem, bo uparta jestem jak mało kto!..
.
Od razu sobie spróbowałam ukręcić herbacianą wełenkę i oto jak wyszła:
.
.



No nic, marzą mi się kolorki ciemniejsze, będę eksperymentować dalej. W kolejce czeka cała specjalnie kupiona paczka kawy, łupiny cebuli, buraki po raz drugi, oraz parę innych pomysłów.
Mam czas, nie spieszę się, wszystkiego zdążę spróbować.
.
Tymczasem, w oczekiwaniu na zakupione na allegro utrwalacze, wpadłam dziś na pomysł wykorzystania papryki mielonej, ostrej jakby kto pytał ... :)
.
Efekt niestety niezadowalający, blade toto wyszło i niewiele się różniące od poprzednich uzyskanych przeze mnie odcieni (zaczynam się bać: czyżbym umiała farbować tylko na jeden kolor ?).
.
Oczywiście jutro spróbuję jeszcze raz, dwa razy więcej dam papryki i dwa razy dłużej pogotuję barwnik.
.
Niewykluczone że nic to nie da, ale spróbować po prostu MUSZĘ. Taka ma natura.
.
A jak nic z tego nie wyjdzie, to jeszcze sobie będę mogła wypróbować wersję z dodatkiem ałunu.
.
Ale to dopiero jak się doczekam przesyłki.
.
Na zakończenie, i żeby trochę temat zmienić, pochwalę się komplecikiem jaki zrobiłam dla koleżanki, z szarych agatów i kwarcu arbuzowego. Nawet się nie spodziewałam że z takich dość sporych kamyków wyjdzie tak delikatny naszyjnik, bardzo ładnie wygląda na ludziu.
.
.
.


8 komentarzy:

  1. naszyjnik cudnej urody :)
    chyba najskuteczniejszym utrwalaczem jest pepsi :) nie mogę usunąć plam z sukienki , reklamy kłamią !

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, ja też jestem ostatnio mistrzem takich zółtawych wełenek. Czy użyję buraka, czy padagrycznika to zółte wychodzi. Jedyna nadzieja w ałunie i siranie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu,jestem przekonana,że po dodaniu utrwalaczy kolory się nieco zmienią.
    A co do buraka,może się źle wyraziłam.Chodziło mi o to,że Daniela nie robiła tego w czasie zajęć.
    No i wydaje mi się,że z burakiem trzeba nieco inaczej niż tylko dodać go do czesanki.
    Ja, surowego buraka ( dużo surowego buraka,czyli np 1 kg na 100gram czesanki)starłabym najpierw na tarce i przygotowała wywar ( około 2godzin gotowania),odcedziłabym i zostawiła na noc.Rano włożyłabym do tego czesankę i postępowała tak jak na szkoleniu.
    Aniu i jeszcze,czy parzysz kawę gotując ja,np 40 min, zlewasz i farbujesz ,czy parzenie trwa krócej?

    Naszyjnik cudny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Basiu, a mogłabyś Danielę zapytać o tego buraka ? Ja gotowałam wywar dość długo i nie wiem czy mu to nie zaszkodziło . Wełna zachowywała się tak, jakby wcale ta farba jej nie chciała przejść. Podczas pukania się wymyła. Może trzeba stosować surowy sok buraczany ? i w nim gotować wełnę ?
    Kolor jest piękny , surowiec tani, więc szkoda się tak poddać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Elu,Daniela robi wywar.W sumie to patrząc na mój muślinowy,wigilijny obrus, mogę powiedzieć,że barszcz "razi" białą tkaninę niemożebnie...więc wpływ na farbowanie ma chyba tylko ilość użytego buraka.
    No i pamiętać nalezy,że wywar ma być mocny,a farbowanie odbywa się już bez dodatkowej wody.

    OdpowiedzUsuń
  6. Basiu, nie gotowałam kawy długo, pewnie dlatego wyszło tak słabo, nic to, poprawie się :)

    Elu, na allegro znajdziesz ałun, próbujemy dalej!

    Di, podejrzewam jednak, że kolorek z pepsi wyszedłby znowu żółtawy ? ... ;-PPP

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny naszyjnik:) A jak już masz uprzędzione nitki wełniane, to potem tkasz? Koloru w uprzędzionej włóczce zyskują, te beże ładnie Ci wyszły.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tkac jeszcze nie tkam, warsztat a wlasciwie rama tkacka to moje kolejne jeszcze nie spelnione marzenie :)

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu