6.11.10

Przystanek sto pięćdziesiąty czwarty

Kusiło babę, kusiło, aż skusiło :)
.


Od jakiegoś czasu tak się przyglądam tu i tam co pięknego można ufilcować sobie z czesanki, a że czesanek ci u mnie dostatek, to tylko kroczek jeden do wypróbowania jak to smakuje ...
Hehehe, a już się zastanawiałam co ja pocznę z moim koszem pięknych czesanek z Pragi, bo odkąd spróbowałam farbowania, wolę sobie sama kolorki mieszać do przędzenia. Aż tu nagle ta-dam, oświeciło mnie!... Wszystkie się przydadzą!..
.
Oj, nie powiem, zasmakowało mi to filcowanie, nawet bardzo ...
.
Pierwsze koty za płoty może nie wyszły jakoś super profesjonalnie, hehe, ale głównie to ja chciałam zobaczyć czy to naprawdę da się samemu zrobić. Zakupiłam sobie więc na allegro mini-szaliczek z jedwabiu w zawrotnej cenie 3,5o zł, tak ostrożnie, żeby w ciemno kasą nie szastać,
.
no i proszę bardzo (się nie śmiać) ...
.
.

.
Najważniejsze w tym "dziele" dla mnie to, że się w ogóle zechciało kupy razem trzymać :)
.
To było wczoraj. Metoda filcowania była "na masująco". Wydała mi się dość trudna, choć na pewno jeszcze do niej wrócę, bo ma też swoje dobre strony.
.
Dziś postanowiłam wypróbować metodę z użyciem folii bąbelkowej, bez podkładu z jedwabiu. Na internetowych filmikach wyglądała dość niesamowicie. No a przede wszystkim bardzo prosto.
.

Większą ilość folii bąbelkowej zakupiłam ostatnio przy okazji opatulania tarasowych doniczek, tak "przypadkiem" wpadłam na ten pomysł :) Brakowało tylko rurki do wałkowania. Okazało się że teleskopowa rura od odkurzacza marki elektrolux świetnie się do tego celu nadaje. I jeszcze sobie można długość regulować! :)
.
Szaliczek przed sfilcowaniem (powinnam powiedzieć raczej przed wałkowaniem) wyglądał tak:
.



.
A po sfilcowaniu tak:
.

.
A tak wygląda już suchy szalik, rozparty wygodnie na krześle:
.
.
Nie powiem, czuję że mnie znów wciągnęło...
.
Trochę co prawda czuję to wałkowanie w łapskach, jutro się okaże, czy dam radę rano wypić herbatę :) Ale z drugiej strony, może to właśnie sposób na rozruszanie ? Co nas nie zabije to nas wzmocni :)
.



.

Jutro, jeśli będę miała siłę, będę wałkować dalej...
.

9 komentarzy:

  1. Aniu, gratuluję Ci nowej pasji :) Początki są wielce obiecujące :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No, proszę jakie zdolności ujawniasz:) Ja mam największy problem z rozłożeniem się w domu z czesanką na dużej powierzchni. Nie da się po moim stole lać gorąca wodą z mydłem, niestety, bo musiałabym potem stół wyrzucić i podłogę zmieniać;)Filcowanie to sama frajda, gratuluję pięknych efektów:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No niezle :-) Niedlugo bedziesz mogla zestawic liste alternatywnego zastosowania przedmiotow domowego uzytku :-)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Przecudny szal wyszedł! A po wałkowaniu ketonal w maści dobry;]

    OdpowiedzUsuń
  5. no super,może wreszcie kiedyś dostanę jakiś prezent ha,ha,ha :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pierwszy ogień filcowany szalik? Szacuneczek!!
    A zamiast folii bąbelkowej polecam matę z ikei - się później po całym mieszkaniu kawałki folii bąbelkowej nie walają.
    http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/10109491

    OdpowiedzUsuń
  7. Elu, dzieki serdeczne, ale chyba nie ma czego gratulowac, nowa pasja to wszak jak nowa zaraza w domu :))))

    Kaprysiu, slowo daje ze nie lalam goraca woda po stole. Recznik na stole, spryskiwacz w lapce i obylo sie bez zalania domu :)

    KD: Hihi, w tym temacie mam wieloletnie doswiadczenie... Kobieta potrafi!

    Folkmyself: Dzieki, i moczylam i smarowalam, ale na wszelki wypadek w niedziele zajelam sie dekupazem :)

    Dorotko, siostro ma, juz jeden prezent na Ciebie od roku u mnie czeka, ktos sie musi do kogos wybrac, nie da rady inaczej :)

    Kasiu, dzieki za swietny pomysl, przy najblizszej wizycie w Ikei nabede :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Siostrzyczko ma kochana :),no właśnie ktoś musi się do kogoś wybrać,znając siebie to znowu ja wybiorę się do Ciebie.Którejś pięknej soboty wsiądę w pociąg i odwiedzę Cię,bo inaczej nie da rady

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajne początki filcowania, mam nadzieję, że polubisz tę technikę, bo daje wspaniałe możliwości.

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu