18.4.10

Przystanek sto czterdziesty trzeci


Nie do wiary, że przed kilkoma tygodniami było tu tyle śniegu ...


.
Dawno przekwitły już krokusy, przekwitły też pierwsze tulipany. Znaczy wiosna pełną gębą :)
.

Ostatniej wiosny zakochałam się w hiacyntach. Nie doceniałam ich zanim nie posadziłam ich we własnym ogrodzie. Miałam je za takie napuszone i naperfumowane, sztucznie wyglądające eleganciki. A one są przecież takie cudowne :)
.
Oto mój najnowszy nabytek, żółciutki jak kurczaczek.
.
.
.
Jak widzicie, kwiatki muszę trzymać "za kratkami".

Oczywiście to przez te nasze kudłate potwory. No i oczywiście te kraty niezbyt pomagają... Cóż to za problem dla małego kudłatego słonia przeskoczyć 60-centymetrową siateczkę? Oczywiście żaden! Musiałabym zaprowadzić sobie płoteczki conajmniej metrowe, żeby te moje biedne kwiatki uchronić przed dzikim stadem deptaczy. A i tak nie jestem pewna czy by pomogły.

Ehh, a ja tak bardzo nie lubie płotków!..
.
.

Ostatnio chłopaki zadeptały mi taką jedną grządkę z tulipanami i hiacyntami. Na szczęście tulipany z tych późniejszych, więc łodygi kwiatowe dopiero rosną, parę się uchowało. No ale hiacynty niestety musiałam podocinać i wstawić sobie do wazonu.
Nie lubię tego.
.
Nigdy nie zrywam kwiatów z ogrodu, nie lubię patrzeć jak szybko marnieją w wazonie, wolę kiedy sobie rosną i kwitną tam gdzie ich miejsce.
.
No ale nie miałam specjalnego wyboru. Odwdzięczają mi się teraz pięknym odurzającym zapachem, czuć je w całym domu...
.
Wracając do moich "odkryć" kwiatowych, takie śmieszne iryski sobie posadziłam jesienią:
.


Ładny maluszek, prawda?

Wielka szkoda tylko że tak krótko kwitną te wszystkie cebulowe wiosenne kwiatki, ale trzeba im przyznać że dzięki nim te pierwsze wiosenne tygodnie są naprawdę bajecznie kolorowe...
.

Niestety, obawiam się że w tym roku znowu nakupię nowych cebulek :)

Ciekawe tylko gdzie je wszystkie posadzę...
.

Już widzę siebie jak biegam z koszykiem pełnym cebulek po tym moim ogródkowym płachetku i klnę sama siebie pod nosem za ten swój zakupoholizm.
.
Ale za to ileż radości mnie czeka w przyszłym roku :)))))
.

Specjalnie tak u mnie kwiatowo dzisiaj, musiałam choć na chwilkę oderwać się jakoś od niewesołych myśli i rozważań, choć to niełatwe.
Namówię też Aronka żeby skrobnął coś na swoim blogu, on właściwie tylko na to czeka.
.

A na dowód że u chłopaków wszystko gra, portret rodzinny jaki sobie ostatnio kazali zrobić: