Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2010

Przystanek sto czterdziesty szósty

Doczekać się nie mogłam tego weekendu, żeby móc się nareszcie pobawić moimi zbaweczkami :)



Sobotę spędziłam niezwykle pracowicie, udało mi się zająć wszystkim co lubię po trochu, czyli i ogródkiem, i biżutkami, i oczywiście kołowrotkiem.



Zabrakło mi co prawda czasu na ugotowanie obiadu, ale rodzinka, przekupiona pizzą z dostawą do domu jakoś mi to chyba wybaczyła. Dziś w nagrodę za cierpliwość dostali to co moje "tygrysy" lubią najbardziej, czyli schabowe z młodą kapustą i młodymi ziemniakami, więc pozbyłam się jakichkolwiek wyrzutów sumienia za wczoraj.



No a wczoraj dorwałam się wreszcie do mojego kochanego kołowrotka.



Chciałam się przekonać czy po pracy na cudownych "mercedesach" Ashforda, na których dane mi było prząść na warsztatach w Lądku, będę umiała z niego coś wykrzesać. I co? Okazuje się że nie jest on taki najgorszy!



Z czesanki farbowanej na warsztatach, którą dostałyśmy na pamiątkę do domu, uprzędłam sobie trochę takiej szalonej kolorystycznej wełenki. Ot, t…

Przystanek sto czterdziesty piąty

Ehh, aż się nie chce wierzyć, że to już po wszystkim...
.
Wczoraj w nocy wrociłyśmy z Martunią z Lądka, z kołowrotkowych warsztatów. Było naprawdę świetnie!
.
Doborowe towarzystwo, urocze miejsce, świetnie prowadzone zajęcia i naprawdę kapitalna zabawa!
.
Dzięki Wam, Danielu, Basiu, oraz wszystkie dziewczyny - kursantki :) Bardzo się cieszę że miałam okazję Was poznać i tylu ciekawych rzeczy się dowiedzieć!
.
Udało mi się naładować nadwyrężone ostatnio akumulatorki, mam nadzieję że na długo :)
.
Nie mam wielu zdjęć do pokazania, więc zapraszam na blogi Prząśniczki, gdzie Ela powiesiła piękne zdjęcia z naszej wyprawy, oraz do Basi-Fanaberii. Tam sobie możecie nas pooglądać i pozazdrościć, bo naprawdę jest czego! Z tego co wiem, Basia z Danielą będą jeszcze organizowały podobne warsztaty. Zachęcam, bo naprawdę warto!
.
Wróciłam oczywiście z głową pełną pomysłów, planów i marzeń.
To jest ten stan ducha który lubię :)
.
A tak wyglądałam przy moim ulubionym kołowrotku, Elisabeth. Miałyśmy do wyboru aż …

Przystanek sto czterdziesty czwarty

Majówka co prawda nie rozpieściła nas pogodą, ale wybaczam jej to litościwie, bo zdołaliśmy uszczknąć wszystkiego po trochu, pracy w ogródku, odpoczynku, udało się nam też "przewietrzyć" piesy, o czym Aronek na swoim blogu już zdążył donieść :)
.
Fajne są te nasze wyprawy z psami, co prawda musimy podjechać kawałek samochodem, ale mamy w bliskiej okolicy do wyboru sporo różnych spacerowych miejsc. Nie ma nic fajniejszgo od widoku fruwającego z radości psa :)
.
No, może widok dwóch fruwających psów...



Więcej fotek znajdziecie u Aronka..
A co samochodu, ciekawa sprawa , że jeszcze na długo zanim pojawił się w naszym życiu Aronek, kupiliśmy nie wiedzieć czemu autko z przedziałem bagażowym, ot takie nam wpadło w oko i było akurat na naszą kieszeń. Sami nie wiedzieliśmy po co nam takie autko. .

Teraz się okazuje że to wszystko było z góry ukartowane! Jak byśmy sobie bez niego dali radę z wożeniem na wycieczki dwóch fruwających słoników?.

Pozostały czas majowego weekendu słoniki spędziły…