27.3.11

Przystanek sto pięćdziesiąty dziewiąty

Miał być brzydki weekend, a tu cały czas słońce świeciło, więc zrobiłam parę zdjęć w ogródku. Na razie są tylko małe kolorowe plamki, ale bardzo cieszą oko :)


A tu już szykują się hiacynty



szafirki


i tulipany




Ukradli nam dziś co prawda godzinę wolnego czasu, ale za to dłużej będzie widno.

Lubię wracać do domu kiedy nie jest jeszcze ciemno. Jeszcze dzień wydaje się tak nie kończyć, jeszcze jest trochę wolnego czasu. A przynajmniej tak się nam wydaje, a to i tak dużo znaczy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu