Przystanek sto pięćdziesiąty piąty

Obiecałam kwiatki i są kwiatki:
,


.
Kliwia, która niechętnie nam ostatnio kwitła, postanowiła tej wiosny uśmiechnąć się do świata pełną piękną gębusią. Nie mogę się na nią napatrzeć, ogromny sentyment mam do tych kwiatów. Śliczne, prawda ?
.
A teraz będzie o szaleństwie ...
.
Po zakupie drugiego mojego kołowrotka powiedziałam sobie, że następny kupię dopiero kiedy będzie mnie stać na nowiutkiego "mercedesa" od państwa Kromskich.
.
Ale cóż, choroba jest jednak nieubłagana...
..
To naprawdę było silniejsze ode mnie...
..
Słowo daję że długo się zastanawiałam, zanim zalicytowałam...
..
No i jest mój!
..
Oto on:
..

..
Jest śliczny. Maleńki i misternie wykonany, bardzo delikatny i baaaaardzo stary...
>.
..
Już po zakupie, kiedy kołowrotek stał w moim domu, napisałam do sprzedającego z prośbą o parę słów więcej o jego pochodzeniu. Niestety, poza tym że stary i że z Niemiec, Pan nie wiedział o nim nic więcej, ale podkreślił że drugi raz w życiu trafiło mu się takie cacuszko, a sprzedaje starocie od wielu lat i kołowrotków się przez jego ręce przewinęło kilkadziesiąt.
..
Cieszę się, że tak uważa, bo dla mnie to też jest prawdziwe cacuszko...
..

..
Ma kilka uszkodzeń, ułamane skrzydełko przy jednym z wrzecion, brak mu jednego fragmentu na górze i ma jeszcze jakieś drobne braki, jest też wyraźnie nadgryziony zębem czasu oraz korników, ale prawdę mówiąc jego urok jeszcze na tym zyskuje.
...
Co prawda, przyznaję, myślałam że sobie na nim czasem poprzędę, oczami wyobraźni już się widziałam jak zasuwam "na cztery ręce" na obu wrzecionach, nie pytajcie mnie JAK sobie to planowałam zorganizować, no a nie poprzędę bo szanowne cacuszko jest zbyt delikatne...
.
Nie zamierzam go też poprawiać ani odnawiać. Niech sobie stoi u mnie w kąciku i cicho wspomina dawne czasy swojej świetności...
.
A swoją drogą ciekawam kto na nim prządł wełnę przed laty, na początku ubiegłego stulecia, i jakich to ciekawych wydarzeń był świadkiem...
..
Następny jednak będzie dopiero "mercedes"...
:)

Komentarze

  1. Rzeczywiście cacuszko. Nie mam pojęcia o przędzeniu, ciekawa jestem czy trudno to pojąć. Podobają mi się te wasze zbuklone nici i chętnie bym sama je poczyniła. Odnośnie kołowrotka, ile kosztuje takie cacuszko (jeśli możesz odpisz na e-mail)?
    Ciekawa jestem co poczynisz na nim na początek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ana - to faktycznie niesamowity kołowrotek na dwie pary!!!! Możesz na nim prząść dwie wełenki. Śliczny, nie stawiaj w kącie tylko do roboty!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten tego. Nie znam sie, ale dobrze mu z oczu patrzy :-) Kliwia przepiekna! B

    OdpowiedzUsuń
  4. każdy ma jakieś słabości :D kwiatek śliczny, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zarzekaj się ;)
    Kołowrotkom nie można się oprzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczna kliwia i przeuroczy kołowrotek.Wcale się nie dziwię że nieoparłaś się jego urokowi.Ja o przędzeniu dopiero nieśmiało podczytuję i coraz to bardziej mnie kusi zaprzyjaźnic się z tematem kołowrotów i wrzecion .Ten jest śliczny nawet gdyby tylko miał stac w jakimś kąciku,pozdr.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz