6.3.11

Przystanek wiosenny

Marzec to marzec!

Czas wyłazić z zacisznego kokonika, rozejrzeć się dookoła. Czas odkurzyć Przystanek.

Światła dziennego coraz więcej, słońce coraz śmielej przygrzewa, jeszcze chwila i śnieg będzie tylko wspomnieniem.

No to wyłażę.

Na początek małe przemeblowanie na Przystanku, trochę więcej światła i tutaj, mam nadzieję że będzie się Wam dobrze czytać :)

Na pierwszym wiosennym a tak naprawdę przedwiosennym przystanku powinnam pewnie pokazać jakieś kwiatki z mojego ogródka. A tu sniegowa pierzynka nie zlazła jeszcze z moich roślinek, choć udało mi się dziś podejrzeć startujące tulipanki. Może za tydzień się uda.

Trochę więcej słońca na świecie, to i mnie jakoś na duszy jaśniej i trochę bardziej chce mi się chcieć :)

W związku z tym odkurzam moje klamoty i zabieram się do radosnej twórczości.

Ostatnio myśli opanowane mam przez filcowe szaleństwo. Pochłonięta jestem nimi bez reszty, niestety głównie myślami, bo czasu wolnego mi nie przybyło i tylko parę godzin w weekendy mogę poświęcić na swoje robótkowe fabnaberie. W tygodniu tylko siedzę sobie wieczorami necie i z wypiekami na twarzy gapię się na to co robią inne "zafilcowane" maniaczki.

A moje skromne dokonania to raptem dwa nowe szale: ten pierwszy z samej wełenki, pozował do zdjęcia na jeszcze pełnej śniegu ogrodowej ławeczce,





A drugi, uturlany w ostatni weekend, to filc na jedwabnym szalu, a prawdę mówiąc na trzech wąskich szaliczkach, bo takie akurat miałam :)



No i przyznam się bez bicia: jestem z niego zadowolona :)
Nawet już go zdążyłam ponosić i sprawiło mi to naprawdę dużą przyjemność...

To rzecz jasna dopiero początek. Jak mania to mania. Jak już mnie bierze to na całego!
Plany mam jak stąd do Krakowa. A plany to przecież połowa sukcesu :))))

Nie zapomniałam też o innych robótkach, tu sobie dłubię powolutku na drutach fioletowy kubraczek, w międzyczasie czasem coś podmaluję czy podlakieruję i tak powoli klują się kolejne zdekupażowane drobiazgi, nawet udało mi się też sklecić ostatnio parę biżutków, tylko fotek jeszcze nie mam. Poprawię się.

Eh, żeby tylko człowiek miał więcej czasu dla siebie, to życie byłoby piękne ...
Nie, no życie generalnie JEST piękne. Nie narzekam!

Podczytuję sobie ostatnio książkę o sile jaka tkwi w podświadomości i staram się o tym na co dzień pamiętać. Nie n a r z e k a ć, nie zakładać że marzenia są nierealne. Ja wierzę że są jak najbardziej realne. Jak spojrzę na swoje życie, widzę że są. No to marzę dalej. Tym razem o tym żeby mieć dla swoich pasji dużo więcej czasu. Oj, chciałabym...

No nic, cieszmy się na razie z tego co jest.
Na przydkład z tego że nadchodzi już wiosna...

Dziś rano gruchała na drzewie sierpówka. Pierwszy raz od zeszłego roku. No i kto mi powie ze to nie wiosna ?..

:)

8 komentarzy:

  1. O, jak fanie, że wylazłaś z kokonika :)
    Nowy wygląd bloga bardzo mi się podoba:)
    I szalik filcowane też, szczególnie ten ostatni.
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie to graniczy niemalże z cudem,że można zrobić szal filcując. I to tak piękny szal. Gratuluję talentu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie ładne jasne szatki blogowe :) A szale przepiękne, moja zdolna Siostro :) Fajnie, że się budzisz z wiosną :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniale,że pokazałaś swoje SZALeństwa:))) Pięknie Ci się ufilcowało i blog taki wiosenny, aż miło, a u mnie marazm, wstrętny rozlazły marazm, buuu;)
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  5. No co Ty Kasiu, nie poznaję Cię, marazmom post-zimowym mówimy stanowcze NIE! :)

    lazy daisy: budzę się bo spałam baardzo długo!

    Elu: sama się cieszę że wreszcie mnie ruszyło! cieszę się że nowa szata się podoba :)

    Healthy: bardzo dziękuję za miłe słowo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ mnie tu zauroczyło u Ciebie! Muszę to wszystko przeczytać i obejrzeć, zapowiada się nieziemsko!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli te szale to początki to co będzie dalej :) Ślicznie dobrane kolory i prezentują się wspaniale.Niedawno wpadłam na chwilkę na Twojego bloga niezauważywszy ,że pierwszy post ma swój początek w 2007!Tak mi się dobrze czytało i oglądało ,że zastała mnie godz trochę późna a może nawet wczesno poranna.Miło tu u Ciebie bardzo i jeśli pozwolisz ,będę tu często zaglądac.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu i Haniu, bardzo mi miło, że Wam się na moim Przystanku podoba :) Zapraszam, wpadajcie częściej :)

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu