Przystanek sto sześćdziesiąty drugi


Tak, to jest właśnie ta pora roku, którą najbardziej lubię!

W ogóle już nie wierzę że istnieje zima!

Zima?... Neeeeeeee...

;)




Święta sobie minęły, a teraz przed nami majówka, kolejne parę dni odpoczynku od codziennego kieraciku. Jak zawsze naobiecywałam sobie cudów, zdając sobie przecież sprawę z tego że zawsze jest to samo, wolny czas ma właściwości obkurczające (się). Więc nie ma się co dziwić że z wielkich planów jak zawsze realizują się tylko małe planiki ...


Jak tak sobie pobiegam po różnych Waszych i nie Waszych blogach, to mam wrażenie że wszyscy inni mają jakoś więcej czasu na tzw. zajęcia własne. Co rusz jakaś nowa robótka skończona, tu jakiś biżutek, tam filcowe cudo, sweterki na drutach, ozdóbki do domu, no po prostu czasem tylko zazdrość człowieka skręca, że on tak szybko i tak dużo nie potrafi.


No cóż, westchnąć tylko mogę, może na przysłowiowej emeryturze nie zabraknie mi weny twórczej i będę miała jeszcze chęci i siły żeby coś sobie wydłubać. Tylko że do tej przysłowiowej to jeszcze parę ładnych latek biegania w kieraciku przede mną. W sumie nie ma się do czego śpieszyć, ostatnio jakby z większym szacunkiem czas zaczęłam traktować, kiedy okazało się że kolejne okrągłe i baaaardzo poważnie brzmiące urodzinki nadciągają w tym roku nieuchronnie ... oj nieuchronnie !...


No więc postanowiłam że do emerytury śpieszyć się zanadto nie będę. No chyba że ktoś chciałby mnie taką obdarować niezasłużenie, już od dziś na przykład. Oczywiście biorę! :)


Tymczasem ostatnio niespodziewanie kulinarne zapędy mnie opanowały, niezbyt gwałtowne, o nie, te czasy mam chyba za sobą. Ot, takie małe kulinarne fanaberie w postaci domowego żurku na własnym zakwasie ...




oraz pysznych bułeczek z ziarenkami słonecznika, podrzuconych mi przez koleżankę a znalezionych przez nią w Pracowni Wypieków . Przepis prosty i nie pracochłonny, a bułeczki pyszne!




Nie ukrywam że nabrałam apetytu na kolejne próby piekarniane, ale ponieważ nowe doznania trzeba sobie dawkować, ciąg dalszy z pewnością nastąpi ... w odpowiednim momencie...





Nie mogę się też nie pochwalić moim kolejnym kołowrotkiem ...





Nie, naprawdę nie zwariowałam doszczętnie! To prezent. Niespodziewany i nie zamawiany.

Tym bardziej miły sercu i naprawdę śliczny, choć raczej nie popracuję sobie na nim :) Ma ok 20 cm wysokości, więc zmieścił się bez trudu w moim zagraconym pokoiku.

Coś tam jednak sobie od czasu do czasu dłubnę tu i tam, a to nowy biżutek, a to z dziesięć rzędów wdzianka na drutach, którego kształt ostateczny poznam jak je kiedyś wreszcie skończę, coś tam mi się też dekupażuje po troszku, z prędkością dwóch warstw lakieru na tydzień, tempo zaiste zawrotne! No ale już tak mam.

Jedyne co ostatnio zrobiłam od początku do końca, to kolejny szal filcowany na jedwabiu. Tym razem udało mi się nie pójść na skróty i nic nie wrzucałam do pralki, więc nie jest betonowy, a miękki i przyjemny w dotyku.




Jak widać, jest dwustronny, sama do końca nie wiem która jest prawa a która lewa. Może nie trzeba tego rozstrzygać tak do końca?..







Sama też nie wiem która strona mi się bardziej podoba, ale staram się nad tym nie zastanawiać, by moje wrodzone malkontenctwo z wyników własnej pracy nie doszło do głosu i nie zawyrokowało głośno że tak naprawdę to żadna z nich nie jest w moim stylu ani kolorystyce...


Potraktuję go więc jako kolejny etap nauki, a że dzięki tym "kolejnym etapom" stanę się wkrótce posiadaczką całkiem pokaźnej kolekcji szali, to przecież zupełnie nie szkodzi ... ;-)


Komentarze

  1. Ooo, szale, bułeczki, żurek i kołowrotek:)Wiosna u Ciebie na blogu i w duszy. Dobrze,że ją przygarnęłaś, bo ja najchętniej przegnałabym ją na cztery wiatry;)O swojej okrągłej dacie to juz nie będę pisac, bo jest ohydnie okrągła, a Tobie życzę wszystkiego najlepszego i pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to się stało ,że ja wcześniej nie dojrzałam szala?Ładny , choć zdjęcia u mnie na monitorze zbyt ciemne są i nie widzę jego całej urody:(
    Bardzo się cieszę ,że wciąga Cię filcowanie, bo po Twoich pierwszych pracach zapowiada się bardzo,bardzo ciekawie:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz