Przystanek sto sześćdziesiąty czwarty

Jak tu nie kochać czerwca ...



Zakwitły mi nareszcie peonie, czekałam na to ładnych parę lat i miały już obiecaną wycieczkę na kompost...

Jak widać pomogło :)




Co prawda byłam na 100% pewna że te parę lat temu kupiłam ciemnoczerwoną, a tu różowiótkie kwiaty się ulęgły, no ale cóż, może to po prostu znaczy że mam kolejny początek kolekcji ... :)

Piękny ciemny kolor mają za to malwy, które nie wiedzieć jak i kiedy, same się w moim ogródku wysiewają, polubiłam je.



A o tej porze jak co roku, wszystkie grządki zarasta mi kozłówka, tak bardzo ją lubię, że nie mam siły jej wyrzucać, choć chwaścik z niej pierwszorzędny ...


No dobra, dosyć o kwiatkach, bo się zanudzicie.



Czerwiec kocham też oczywiście dla truskawek, malin, czereśni, młodych ziemniaków i botwinki, oraz całego mnóstwa smakołyków na które czekać trzeba tak długo.

Ale przede wszystkim dla światła słonecznego i dla tych temperatur ... mmm....

Z góry przepraszam wszystkich nie cierpiących upałów, kochających melancholijne jesienne wieczory i zimowe mroźne poranki. JA KOCHAM UPAŁY!!! Kocham upały i już. :)

No dobra, teraz o czymś konkretnym.

Obiecałam pokazać moją kamizelę, kiedy ją wreszcie wykończę. Tymczasem jakoś nie mam pomysłu, leży i kwitnie w kąciku, a ja sobie przeżuwam powoli różne na nią pomysły. Znając mnie, chwilę to potrwa.

No więc postanowiłam pokazać jaka jest w tej chwili. O taka:








Właściwie nie wiem do końca czego jej brakuje. No na pewno zapięcia jakiegoś, ale też jakiegoś pomysłu na wykończenie podkroju pach. Troszkę przyduże mi wyszły. Jak się chwilkę odleży to na pewno na coś wpadnę.



A tymczasem wzięło mnie na kolejny szal. Pora w sam raz na wełniane szale, prawda ;) ?...



Tym razem na białym jedwabiu, pomieszałam znowu trochę róży i fioletów.

I żadnych kwiatów, czysta geometria :)




Przyznaję że jestem prawie zadowolona ... "Prawie", bo jak zwykle dodałam o jeden szczegół za dużo, tę koronkę, która z białej zrobiła się nagle w towarzystwie róży i fioletów bardzo biała i oczywiście działa mi na nerwy...


Ale to u mnie normalne. Przyzwyczaiłam się już do tego, że zawsze coś jest nie do końca tak jak miało być, hehe. Podobno zodiakalne panny tak już mają. Zawsze z siebie niezadowolone. No ja w każdym razie tak mam.


Że też nie mogło mnie skrzywić bardziej w kierunku porządnictwa i skrupulatności, typowe panny mają tyle fajnych, przyzwoitych cech charakteru, a na ten przykład moje wrodzone bałaganiarstwo nie wiem skąd pochodzi, jakiś ascendent skomplikowany, czy co?


No ale nie mogłam sobie odmówić fotki szala na ludziu. Z zadowoloną miną rzecz jasna :)




Komentarze

  1. Ania, super w tym szalu wyglądasz :):):)
    A na kamizelce to ja bym wyhaftowała coś jasnego. Albo, coś błyszczącego na wieczorne wyjście.

    Ogródek masz piękny. Tym bardziej, że dzielnie broniony przed słodkimi słonikami ;)

    Pamiętam o korzonkach marzanny, ale muszą jeszcze się rozrosnąć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też jestem prawie zawsze niezadowoloną zodiakalną panna. Chyba poprzeczki stawiamy za wysoko. Szal mi się bardzo podoba. Jeśli Ci koronka za biała, przydym ją jakim szarawym lub kremowym merynosikiem.
    Kamizelka mnie zaintrygowała, nigdy nie widziałam takiego ułożenia. Rozumieniem, że łączysz na ramionach a nie przody z tyłem.
    Odnośnie wykończenia pach, dałaby odrobinę jedwabnego różu lub tiulową koronkę, która wypełni zbyt duże podkroje, doda lekkości i finezji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję !!!,świetna kamizelka wyszła. Kołnierzyk bardzo zgrabny i całość bardzo fajna.Ja ostatnio robiłam rękawy osobno i doszywałam,może i Ty się pokusisz?To też jakiś pomysł......Kwiaty w ogrodzie cudowne ,ja bardzo lubię piwonie ,nafociłam im także trochę zdjęć aby w zimie przypomnieć sobie jaki czerwiec jest cudowny.
    Szal bardzo ładny i z białym kolorem jest akurat na lato,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieki Wam za podpowiedzi, nad tymi rekawami pomysle, moze mi cos z tego wyjdzie. A w glowie juz mam kolejne pomysly, hehe ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiscie, ze pora w sam raz na welniane szale. Wszyscy Wielcy Projektanci Z Paryza i Innych Duzych Miast juz mieli pokazy mody jesiennej i zimowej, takze wstrzelilas sie idealnie w ogolnoswiatowe zasady modowe :-))) Piwonie piekne!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, peonie, prześliczne peonie:) Niestety nie kupuję do wazonu, Mrautak zeżera;)A szal zwiewny i w peoniowo-czerwcowej tonacji, na ludziu bardzo twarzowy:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na kamizelce widzę jakąś kontrastową broszkę albo wfilcowane kwiaty!
    Cudny szal!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz